komentarza do tych fragment贸w, w贸wczas za wypracowanie zdaj膮cy otrzyma 0 pkt. Ca艂o艣膰 pracy tego zdaj膮cego nie jest uniewa偶niana. 11. Zabronione jest pisanie wypowiedzi obra藕liwych, wulgarnych lub propaguj膮cych post臋powanie niezgodne z prawem. W przypadku takich wypowiedzi zostanie podj臋ta
Matura 2020: polski poziom podstawowy. Na maturze z j臋zyka polskiego uczniowie pisali m.in. wypracowanie o elementach fantastycznych w utworach w oparciu o dramat "Wesele" Stanis艂awa
Wydawca zezwala na kopiowanie zada艅 przez dyrektor贸w szk贸艂 bior膮cych udzia艂 w programie Pr贸bna Matura z OPERONEM. Za napisanie wypracowania mo偶na otrzyma膰 艂膮cznie 40 punkt贸w . ARKUSZ PR脫BNEJ MATURY Z OPERONEM J臉ZYK POLSKI POZIOM ROZSZERZONY Czas pracy: 180 minut Instrukcja dla zdaj膮cego
Matura 2022, j臋z. polski rozszerzony. Jaki temat wypracowania? Jak relacjonowali maturzy艣ci, kt贸rzy wyszli z sali przed czasem, w tym roku pierwszy temat dotyczy艂 tekstu Bogumi艂y Kaniewskiej
Matura 2015, j臋zyk angielski - poziom rozszerzony - nowa .Angielski rozszerzony (ARKUSZE, ODPOWIEDZI, ZADANIA)] Na zako艅czenie zdaj膮cy matur臋 z j. angielskiego rozszerzonego musieli przygotowa膰 wypracowanie na jeden z dw贸ch temat贸w.Matura 2018 polski rozszerzony to kolejny egzamin maturalny, przed kt贸rym stan臋li uczniowie 4 maja 2018
MATURA 2016 - J臉ZYK POLSKI - PYTANIA, TEMATY WYPRACOWANIA, TEKSTY 殴R脫D艁OWE, ODPOWIEDZI, ROZWI膭ZANIA PYTANIA I PRZYK艁ADOWE ODPOWIEDZI. MATURA 2016 NA 呕YWO. poziom rozszerzony Godz
Matura 2021 z j臋zyka polskiego. Wypracowanie. W czasie matury z j臋zyka polskiego uczniowie poznali r贸wnie偶 trzy tematy wypracowa艅, z po艣r贸d kt贸rych mog膮 wybra膰 jeden, z kt贸rym zmierz膮
1sy5n. 锘緼RKUSZ ZAWIERA INFORMACJE PRAWNIE CHRONIONE DO MOMENTU ROZPOCZ臉CIA EGZAMINU! dysleksja Miejsce na naklejk臋 MPO-R1_1P-082 EGZAMIN MATURALNY Z J臉ZYKA POLSKIEGO POZIOM ROZSZERZONY Czas pracy 180 minut MAJ ROK 2008 Instrukcja dla zdaj膮cego 1. Sprawd藕, czy arkusz egzaminacyjny zawiera 14 stron. Ewentualny brak zg艂o艣 przewodnicz膮cemu zespo艂u nadzoruj膮cego egzamin. 2. Rozwi膮zania zada艅 zamie艣膰 w miejscu na to przeznaczonym. 3. Pisz czytelnie. U偶ywaj d艂ugopisu/pi贸ra tylko z czarnym tuszem/atramentem. 4. Nie u偶ywaj korektora, a b艂臋dne zapisy przekre艣l. 5. Pami臋taj, 偶e zapisy w brudnopisie nie podlegaj膮 ocenie. 6. Mo偶esz korzysta膰 ze s艂ownika poprawnej polszczyzny i s艂ownika ortograficznego. 7. Na karcie odpowiedzi wpisz swoj膮 dat臋 urodzenia i PESEL. Nie wpisuj 偶adnych znak贸w w cz臋艣ci przeznaczonej dla egzaminatora. 呕yczymy powodzenia! Za rozwi膮zanie wszystkich zada艅 mo偶na otrzyma膰 艂膮cznie 50 punkt贸w Cz臋艣膰 I - 10 pkt Cz臋艣膰 II - 40 pkt Wype艂nia zdaj膮cy przed rozpocz臋ciem pracy PESEL ZDAJ膭CEGO KOD ZDAJ膭CEGO 2 Egzamin maturalny z j臋zyka polskiego Poziom rozszerzony Cz臋艣膰 I - rozumienie czytanego tekstu Przeczytaj uwa偶nie tekst, a nast臋pnie wykonaj zadania umieszczone pod nim. Odpowiadaj tylko na podstawie tekstu i tylko w艂asnymi s艂owami - chyba 偶e w zadaniu polecono inaczej. Udzielaj tylu odpowiedzi, o ile jeste艣 proszona/y. W zadaniach zamkni臋tych wybierz tylko jedn膮 z zaproponowanych odpowiedzi. Czes艂aw Mi艂osz Historia literatury polskiej do roku 19391 1. W trakcie pisania, a raczej dyktowania tej ksi膮偶ki przy艣wieca艂 mi cel czysto utylitarny. Zamierza艂em jedynie dostarczy膰 studentom uniwersytetu tyle informacji, ile to tylko mo偶liwe w ramach ograniczonej liczby stron, a r贸wnocze艣nie unikn膮膰 uczonej sucho艣ci, kt贸ra najcz臋艣ciej wynika z braku uczuciowego zaanga偶owania autora w sw贸j przedmiot. Pracuj膮c, ani przez chwil臋 nie odczuwa艂em nudy; w istocie raczej bawi艂em si臋, ni偶 mozoli艂em, i mam nadziej臋, 偶e niekt贸re ust臋py zachowa艂y 艣lad mojego u艣miechu. Poniewa偶 za艣 ka偶dy czytelnik potrafi wyczu膰 nastr贸j, w jakim dane zdania zosta艂y u艂o偶one, mam nadziej臋, 偶e nie zanudz臋 ani student贸w, ani szerszej publiczno艣ci. 2. Poniewa偶 literatura polska zawsze bardziej sk艂ania艂a si臋 ku poezji i teatrowi ni偶 ku powie艣ciopisarstwu, pozosta艂a s艂abo znana w krajach angloj臋zycznych i cz臋sto pada艂a ofiar膮 wytartych frazes贸w. Za samo serce polskiej literatury uwa偶ano romantyzm, zar贸wno jako pr膮d literacki, jak i postaw臋 polityczn膮, a za jej nieod艂膮czny sk艂adnik - rzymski katolicyzm. W rzeczywisto艣ci jednak te bana艂y s膮 stosunkowo 艣wie偶ej daty, a dzieje ich kszta艂towania si臋 s膮 jednym z temat贸w mojej ksi膮偶ki. Pami臋tajmy, 偶e spo艣r贸d nowoczesnych j臋zyk贸w s艂owia艅skich czeski i polski pierwsze osi膮gn臋艂y dojrza艂o艣膰 jako narz臋dzia literackiej ekspresji. W kr贸lestwie Czech sta艂o si臋 to w 艣redniowieczu, w kr贸lestwie Polski nast膮pi艂o w renesansie. W rezultacie ,,z艂oty wiek" szesnastego i siedemnastego stulecia nada艂 polskiej literaturze trwa艂y kszta艂t i niemal po艂owa mojej pracy po艣wi臋cona jest zjawiskom literackim wcze艣niejszym ni偶 pojawienie si臋 romantyzmu na scenie europejskiej. Co do rzymskiego katolicyzmu prawda jest taka, 偶e j臋zyk rodzimy, d艂ugo t艂umiony przez j臋zyk ko艣cielny, 艂acin臋, zdoby艂 w Polsce przewag臋 nad ni膮 g艂贸wnie dzi臋ki sporom religijnym, wzniecanym najpierw przez idee Jana Husa, p贸藕niej Lutra i Kalwina. Polska ,,z艂otego wieku" by艂a w znacznej mierze krajem protestanckim, ,,rajem dla heretyk贸w". I pomimo p贸藕niejszych zwyci臋stw kontrreformacji dziedzictwo intelektualnej buntowniczo艣ci nigdy nie zosta艂o zatracone; przez publicyst贸w o艣wiecenia i demokrat贸w dziewi臋tnastego wieku zosta艂o przekazane liberalnej inteligencji naszych czas贸w. Za mniej lub bardziej sta艂y rys polskiej literatury mo偶na uzna膰 ciekaw膮 dychotomi臋: mianowicie emocjonalny moralizm, najwyra藕niej podsycany przez silny wk艂ad etyki chrze艣cija艅skiej, wsp贸艂istnieje z antyklerykalizmem i skrajnym sceptycyzmem co do jakichkolwiek dogmat贸w (czy to religijnych, czy politycznych). 3. Jakkolwiek autor podr臋cznika powinien by膰 mo偶liwie najbardziej obiektywny, nie znaczy to, 偶e musi si臋 sta膰 bezosobow膮 maszyn膮 do wyliczania danych. Wnosi on do swego przedsi臋wzi臋cia sw贸j w艂asny porz膮dek informacyjny, widoczny w samym doborze materia艂u i w uwypuklaniu pewnych osobowo艣ci i kierunk贸w. Niech mi wi臋c wolno b臋dzie powiedzie膰 par臋 s艂贸w na temat mojego osobistego punktu widzenia. 4. Wychowany w Polsce, przesi膮k艂em, na dobre czy na z艂e, typowym dla wielu europejskich intelektualist贸w historycyzmem. Dla czytelnika, kt贸ry spodziewa si臋 wnikliwych bada艅 nad warto艣ciami czysto estetycznymi, nie b臋dzie to dobra rekomendacja. Literatura przedstawia mi si臋 jako seria chwil w 偶yciu gatunku, zatrzymanych w j臋zyku, a przez to dost臋pnych refleksji potomno艣ci. Chocia偶 dla ka偶dego, kto chce zg艂臋bia膰 d偶ungl臋 czasu, niezb臋dn膮 cech膮 jest rygorystycznie wnikliwy os膮d; g艂os ludzki, kt贸ry w tej d偶ungli s艂yszymy, zas艂uguje na szacunek, nawet je偶eli jest nie艣mia艂y i niepewny. Poniewa偶 w ten 1 Ze wst臋pu do wydania w j臋zyku angielskim. Egzamin maturalny z j臋zyka polskiego Poziom rozszerzony 3 spos贸b to odczuwam, sporo miejsca po艣wi臋ci艂em takim wydarzeniom, kt贸re nie s膮 bezpo艣rednio odpowiedzialne za jakie艣 arcydzie艂a, ale s膮 szczeg贸lnie charakterystyczne dla danego okresu. Nie drwi艂em z rzeczy szalonych, 艣miesznych czy dziwacznych. Ponadto, poniewa偶 literatura w Polsce zawsze silnie reagowa艂a na sytuacje historyczne, a nie zawsze mo偶na zak艂ada膰 u czytelnika znajomo艣膰 fakt贸w, do ka偶dego rozdzia艂u do艂膮czy艂em jako wprowadzenie kr贸tki zarys mi臋dzynarodowej i krajowej sceny politycznej. W tych wst臋pnych uwagach sk艂aniam si臋 ku historii instytucji i idei. 5. Historia Polski i jej literatury wydaje mi si臋 zwariowana i pe艂na paradoks贸w: nar贸d s艂owia艅ski, kt贸rego pisarze a偶 do renesansu pos艂ugiwali si臋 wy艂膮cznie 艂acin膮; wielkie pa艅stwo, kt贸re przez stulecia stawia艂o czo艂o Niemcom, Turkom i Moskwie, ale kt贸re wskutek nadu偶ycia swego systemu parlamentarnego dos艂ownie rozlecia艂o si臋, a jego niegdy艣 s艂absi s膮siedzi podzielili je i wymazali z mapy Europy na ponad sto dwadzie艣cia lat; zadziwiaj膮co 偶ywotny nar贸d, kt贸ry popada w t臋p膮 apati臋, a swoje cnoty objawia w okoliczno艣ciach, kt贸re ka偶d膮 inn膮 ludzk膮 zbiorowo艣膰 zgniot艂yby i zniszczy艂y; wyrafinowany smak, kt贸ry stworzy艂 poezj臋 liryczn膮 por贸wnywaln膮 z poezj膮 Anglii el偶bieta艅skiej, skombinowany z ironi膮 i b艂yskotliwo艣ci膮, ale nieustannie zagro偶ony przez pijackie odr臋twienie i parafia艅ski be艂kot; nawyk religijnej i politycznej tolerancji, nabyty w rz膮dzonej przez obieralnego kr贸la wielowyznaniowej i wielonarodowej Rzeczypospolitej, potem, wskutek zbiorowych nieszcz臋艣膰, ust臋puj膮cy miejsca kalekiemu, chorobliwemu nacjonalizmowi; kraj, o kt贸rego lojalno艣膰 w drugiej po艂owie dwudziestego wieku zabiega艂y dwie, wsp贸艂zawodnicz膮ce ze sob膮 pot臋gi, partia komunistyczna i Ko艣ci贸艂 rzymskokatolicki. Ten chaos pozornie tak niewsp贸艂miernych, a przecie偶 powi膮zanych ze sob膮 jak膮艣 w艂asn膮 logik膮 element贸w, mo偶e zawiera膰 pewn膮 lekcj臋 o uniwersalnym znaczeniu. 6. W celu uporz膮dkowania materia艂u podr臋czniki zazwyczaj pos艂uguj膮 si臋 jakim艣 systemem periodyzacji. Nale偶y si臋 liczy膰 z pewn膮 doz膮 arbitralno艣ci, jako 偶e strumie艅 historii rzadko daje si臋 uj膮膰 w zgrabne przedzia艂y. Uczeni lubi膮 pi臋knie brzmi膮ce s艂owa, takie jak renesans czy barok, ale trzeba sobie zdawa膰 spraw臋 z tego, jak wzgl臋dne i nieprecyzyjne znaczenia te s艂owa przekazuj膮. Ka偶da faza w 偶yciu danej cywilizacji wykazuje wsp贸艂istnienie i krzy偶owanie si臋 r贸偶nych pr膮d贸w; nowe i stare wp艂ywaj膮 wzajemnie na siebie i bynajmniej nie jest rzecz膮 pewn膮, 偶e wszystko, co nowe w my艣li czy sposobie odczuwania, zawsze gra rol臋 wiod膮c膮 tylko dlatego, 偶e jest ,,na przedzie". Ponadto niejasno艣膰 takich termin贸w, kt贸re uwa偶amy za oczywiste, zniech臋ca mnie do podejmowania beznadziejnego zadania uchwycenia ich ,,istoty" przy pomocy definicji. Jak s艂usznie powiedzia艂 Paul Valery: ,,Nie da si臋 powa偶nie my艣le膰 takimi s艂owami, jak klasycyzm, romantyzm, humanizm, realizm... Cz艂owiek nie upija si臋 ani nie gasi pragnienia etykietkami z butelek". Dla autora podr臋cznika etykietki s膮 niezb臋dne; jednak偶e niekoniecznie musi on u偶ywa膰 ich ze 艣mierteln膮 powag膮. Wyznaj臋, 偶e w przeciwie艅stwie do tych, kt贸rzy w literaturze dopatruj膮 si臋 nieustannego wzajemnego przenikania ,,ducha klasycznego" z ,,duchem romantycznym", nie wychodz臋 poza traktowanie przewa偶aj膮cych w danym okresie poj臋膰 i literackich pomys艂贸w jako czego艣, co w swojej specyficznej odmianie pojawia si臋 tylko raz, w okre艣lonym punkcie czasu. Na podstawie: Czes艂aw Mi艂osz, Historia literatury polskiej do roku 1939, Krak贸w 1993 4 Egzamin maturalny z j臋zyka polskiego Poziom rozszerzony Zadanie 1. (1 pkt) Mi艂osz stwierdza, 偶e, pisz膮c ksi膮偶k臋 o literaturze polskiej, przede wszystkim chcia艂 czytelnikowi dostarczy膰 tyle informacji, ile to tylko mo偶liwe. W dalszych partiach tekstu wskazuje tak偶e inne cele swojej pracy. Okre艣l dwa z nich - jeden zwi膮zany z osob膮 autora, drugi - z adresatem. Cel zwi膮zany z osob膮 autora: przyjemno艣膰 Cel zwi膮zany z adresatem: dostarczenie mu interesuj膮cej lektury Zadanie 2. (1 pkt) O jakich konsekwencjach typowego dla wielu europejskich intelektualist贸w historycyzmu, widocznych w Historii literatury polskiej do roku 1939, autor uprzedza czytelnika? Wymie艅 trzy. Mniej rozwa偶a艅 o artystycznych walorach omawianych dzie艂. Skupienie si臋 na zjawiskach typowych, a nie tylko na arcydzie艂ach. Zamieszczenie w ka偶dym rozdziale podstawowych informacji z historii Polski. Zadanie 3. (2 pkt) a) Wyja艣nij, na czym - zdaniem Mi艂osza - polega paradoksalno艣膰 historii Polski i polskiej literatury. Paradoksalno艣膰 ta polega na 艂膮czeniu przeciwie艅stw. b) Wymie艅 trzy przejawy tego zjawiska. 艂acina jako j臋zyk pisany - polszczyzna jako j臋zyk m贸wiony zdolno艣膰 do wyrafinowania i b艂yskotliwo艣ci - sk艂onno艣膰 do prostactwa i be艂kotu tradycje tolerancji - rozkwit nacjonalizmu Zadanie 4. (1 pkt) Wyja艣nij, po co Mi艂osz cytuje Paula Valery`ego? Mi艂osz cytuje Valery'ego, aby zilustrowa膰 swoje przekonanie o tym, 偶e terminy historycznoliterackie s膮 umowne. Egzamin maturalny z j臋zyka polskiego Poziom rozszerzony 5 Zadanie 5. (2 pkt) Mi艂osz polemizuje z niekt贸rymi pogl膮dami literaturoznawc贸w. W poni偶szej tabeli zapisz, jakie s膮 jego s膮dy i jakimi argumentami je uzasadnia. Pogl膮d, z kt贸rym Mi艂osz polemizuje Na kszta艂t literatury polskiej najwi臋kszy wp艂yw mia艂 romantyzm. Pogl膮d Mi艂osza Argument Mi艂osza Na literatur臋 polsk膮 najwi臋kszy wp艂yw mia艂y renesans i barok. W polskiej literaturze jest wiele antyklerykalizmu. Renesans i barok to poj臋cia niejasne i nieprecyzyjne. Polszczyzna literacka ukszta艂towa艂a si臋 w czasach renesansu i baroku. W okresie rozkwitu literatury w Polsce 偶y艂o wielu protestant贸w. Sta艂ym elementem polskiej literatury jest katolicyzm. Renesans i barok to poj臋cia opisuj膮ce literatur臋 danej epoki. W ka偶dej epoce wsp贸艂istniej膮 r贸偶ne pr膮dy. Zadanie 6. (2 pkt) Za pomoc膮 jakich zabieg贸w j臋zykowych autor sygnalizuje subiektywno艣膰 prezentowanego w ksi膮偶ce punktu widzenia? Okre艣l dwa i podaj ich przyk艂ady. - czasowniki w 1 os. l. poj. (zamierza艂em, bawi艂em si臋, mozoli艂em) - wyrazy oceniaj膮ce (bana艂y, zwariowana) Zadanie 7. (1 pkt) W swoim tek艣cie Mi艂osz wykorzystuje cudzys艂贸w w r贸偶nych funkcjach. Okre艣l dwie z nich i wypisz odpowiednie przyk艂ady. Cudzys艂贸w oznacza cytat (,,nie da si臋 powa偶nie my艣le膰 takimi s艂owami...") i to, 偶e sformu艂owanie ma przeno艣ne znaczenie (,,z艂oty wiek", ,,raj dla heretyk贸w"). 6 Egzamin maturalny z j臋zyka polskiego Poziom rozszerzony Cz臋艣膰 II - pisanie tekstu w艂asnego w zwi膮zku z tekstem literackim zamieszczonym w arkuszu. Wybierz temat i napisz wypracowanie nie kr贸tsze ni偶 dwie strony (oko艂o 250 s艂贸w). Temat 1. Zanalizuj i zinterpretuj opowiadanie S艂awomira Mro偶ka Lolo, zwracaj膮c uwag臋 na spos贸b kreowania bohater贸w i paraboliczny charakter sytuacji przedstawionej w tek艣cie. S艂awomir Mro偶ek Lolo Ach, ten Lolo. Jak on umie naciska膰 klawisze. To znaczy odpowiednie klawisze, bo naciska膰, tylko naciska膰, umiem nawet ja. Ale nie po to nas tutaj trzymaj膮, Lola i mnie, 偶eby艣my naciskali byle co i byle jak. Gdyby tylko o to chodzi艂o, w og贸le nie by艂oby o czym m贸wi膰, to znaczy gdyby tu by艂y tylko same odpowiednie albo tylko same nieodpowiednie klawisze. Ale pomys艂 tego pana z brod膮 na tym w艂a艣nie polega (i chyba chodzi mu tylko o to, 偶eby mnie upokorzy膰, a wywy偶szy膰 Lola), 偶e klawisze s膮 dwojakiego rodzaju. Te, kt贸re nale偶y naciska膰 i te, kt贸rych nie nale偶y naciska膰. Co gorsza, niczym nie r贸偶ni膮 si臋 one mi臋dzy sob膮. To znaczy .... dop贸ki ich si臋 nie naci艣nie. Potem r贸偶nica ... ach, a偶 nazbyt jest widoczna. Mianowicie, kiedy naci艣nie si臋 odpowiedni klawisz (to znaczy, kiedy Lolo naci艣nie, bo mnie nie udaje si臋 to nigdy), otwiera si臋 klapa i wyskakuje kawa艂ek s艂oninki, kt贸r膮 zjada ten, kto nacisn膮艂 (to znaczy Lolo). Kiedy za艣 naci艣nie si臋 nieodpowiedni klawisz (ten, kt贸ry ja zawsze naciskam, cho膰 zawsze chc臋 nacisn膮膰 inny) - nic si臋 nie otwiera. [...] Pan z brod膮, kt贸ry to wszystko urz膮dzi艂, zostawi艂 nam swobod臋 naciskania, wyb贸r wi臋c nale偶y do mnie. Co wi臋cej, ten pan zdaje si臋 oczekiwa膰, a nawet wymaga膰 ode mnie, abym naciska艂 klawisz odpowiedni. Czym wyt艂umaczy膰, 偶e ja nie naciskam jak trzeba, a Lolo naciska? Tylko tym, 偶e Lolo umie, a ja nie umiem. To znaczy, 偶e ja jestem g艂upszy od Lola. Aby nie zgin膮膰 z g艂odu, musz臋 sobie radzi膰 inaczej. Oto jak: W艂a艣nie ju偶 Lolo nacisn膮艂 i ja nacisn膮艂em, ze skutkami odmiennymi, kt贸re opisa艂em powy偶ej. Lolo trzyma w przednich 艂apkach kawa艂ek smakowicie pachn膮cej s艂oninki (mnie ona pachnie smakowiciej ni偶 jemu, bo ja jestem g艂odny, a on nie), ja mam 艂apki puste i burczy mi w brzuchu. On nie zabiera si臋 jeszcze do jedzenia (bo jest na偶arty, bestia), ja bym ch臋tnie si臋 zabra艂, ale nie mam do czego. S艂oninka jest w 艂apkach Lola. Wi臋c m贸wi臋: - Wiesz, Lolo, podziwiam ci臋. Jeste艣 taki m膮dry, taki inteligentny, 偶e zaledwie wystarczy mi ta odrobina g艂upiego rozumu, kt贸r膮 posiadam, 偶eby to poj膮膰 i oceni膰. Je偶eli mam jakikolwiek rozum, to chyba tylko po to i tylko na tyle, 偶eby ci臋 podziwia膰. - Hm, hm... - mruczy Lolo. - Jaki jestem? Dobra nasza, my艣l臋 sobie i powtarzam: - Jeste艣 m膮dry, inteligentny, wybitny, doprawdy niezwyk艂y. - Niezwyk艂y, powiadasz? - podejmuje Lolo z lubo艣ci膮 i ma tak膮 min臋, jakby jad艂 najpyszniejsz膮 s艂onink臋 na 艣wiecie. - Niezwyk艂y? - Oczywi艣cie. We藕my na przyk艂ad mnie. Ja nic nie potrafi臋, bo jestem g艂upi, ograniczony i t臋py. Ty natomiast jeste艣 genialny. - Hm, no to masz - powiada Lolo i oddaje mi s艂onin臋. [...] I dodaje z pogard膮: - Tylko si臋 nie ud艂aw. Uwaga jest na miejscu. Jestem tak wyg艂odzony, 偶e rzucam si臋 na s艂onink臋 doprawdy zbyt 艂apczywie. Ale nie mog臋 si臋 powstrzyma膰, mimo pogardy Lola. Zreszt膮 moje 艂akomstwo sprawia mu przyjemno艣膰. - O, tak, je...ste艣 wielki... pot臋偶ny... mniam-mniam... Nies艂ychany... mlask-mlask... Cudowny.... Trudno jest je艣膰 i przemawia膰 jednocze艣nie, ale wiem, 偶e musz臋 m贸wi膰, je偶eli mam zadowoli膰 Lola. Trzeba 偶y膰. Chocia偶 gdyby mnie kto艣 zapyta艂: ,,Dlaczego trzeba?" - nie umia艂bym odpowiedzie膰 na to pytanie. Egzamin maturalny z j臋zyka polskiego Poziom rozszerzony 7 Lolo ch臋tnie dyskutuje na tematy og贸lne. Ma ku temu ch臋膰 i swobodn膮 g艂ow臋, bo zawsze jest na偶arty. Ja my艣l臋 przede wszystkim o jedzeniu, ale nie mog臋 mu odm贸wi膰, kiedy si臋 jemu zechce pogada膰 o abstrakcjach. Jego prawo. Przewa偶nie rozmawiamy wieczorem, kiedy laboratorium jest ju偶 zamkni臋te, klawisze nie dzia艂aj膮 i nikt nas nie obserwuje. Wtedy Lolo zaczyna: - Moja misja to udowodni膰, 偶e jeste艣my zdolni do obj臋cia w艂adzy nad 艣wiatem. Szczur - to brzmi dumnie. Jestem nies艂ychanie inteligentny, ale to jeszcze nic. W miar臋 jak 膰wicz臋 moj膮 inteligencj臋, rozwijam j膮 i pog艂臋biam, zbli偶am si臋 do rezultat贸w, o kt贸rych nam si臋 nie 艣ni艂o. - Ale偶 Lolo - pr贸buj臋 oponowa膰 nie艣mia艂o - na razie jeste艣my zamkni臋ci w klatce. On ignoruje moje spostrze偶enie. - Moja wybitno艣膰 艣wiadczy, 偶e jeste艣my ras膮 wyj膮tkow膮. Moim powo艂aniem jest ewolucja, kt贸ra postawi mnie na czele gatunku, a nasz gatunek na czele wszystkich innych gatunk贸w. Musimy sprosta膰 temu zadaniu. - Ty na pewno sprostasz. Ale ja nie. - Nie martw si臋. Ostatecznie jeste艣 tak偶e szczurem, chocia偶 g艂upim. Nale偶ysz do tej samej rasy, co ja. Lolo rozwija skrzyd艂a swojej fantazji. M贸wi o wynalazkach, jakich dokona, cho膰, oczywi艣cie, ich nie precyzuje, bo nie wie jeszcze, jakie b臋d膮. Ale ma intuicj臋, wizj臋 i natchnienie. Zwierza mi si臋 na przyk艂ad: - Ju偶 co艣 mi 艣wita. Wynajdziemy co艣... Co艣 takiego... Nie mog膮c si臋 wys艂owi膰, robi okr臋偶ny gest 艂apkami. - Masz na my艣li ko艂o? - Tak, tak, ko艂o! - ucieszy艂 si臋. - Wynalazek ko艂a otworzy nam drog臋 do innych wynalazk贸w. - Oczywi艣cie - zgadzam si臋 nieszczerze. - Opanujemy kosmos. S艂oninka. - Co? - Nic, nic, wymkn臋艂o mi si臋. I tak sobie gwarzymy. Od pewnego czasu ogarnia mnie niepok贸j.[...] M贸wi臋 Lolowi: - Nie umiem tego okre艣li膰, jestem tylko prostym, g艂upim szczurem. Ale s艂ysz臋 g艂os, kt贸ry mi m贸wi: ,,Przegry藕 klatk臋, wydosta艅 si臋 poza mury. Skocz do wody." - Co za g艂upstwa - 艣mieje si臋 Lolo. - Przerwa膰 do艣wiadczenia? Gry藕膰? I po co do wody? - Nie wiem. To g艂os tajemny, kt贸ry nie raczy mi si臋 przedstawi膰. Nie wiem, sk膮d pochodzi. Wiem tylko, 偶e brzmi rozkazuj膮co. - Tym mniej nale偶y zwraca膰 na niego uwag臋. Nie rozmawiaj z nieznajomymi. Naciskaj. I Lolo naciska, dostaje s艂onink臋, je. Ja nie mam ochoty naciska膰. Nawet ju偶 nie dlatego, 偶e i tak mi nic z tego nie przyjdzie. G艂os nie milknie, powtarza si臋, nie daje mi spokoju. Ten g艂os mi m贸wi, 偶e ta klatka, to pomieszczenie, w kt贸rym si臋 ona znajduje, i to, w czym znajduje si臋 pomieszczenie - s膮 zagro偶one. 呕e trzeba opu艣ci膰 to wszystko, wydosta膰 si臋 poza obr臋b tego wszystkiego i ucieka膰. Nie wiem, dok膮d, ale ucieka膰, ucieka膰, ucieka膰... 艢ni mi si臋 ocean, ja i Lolo przebieraj膮c 艂apkami p艂yniemy w tym oceanie i oddalamy si臋 od niebezpiecze艅stwa. Ale on nie chce s艂ysze膰 o niczym. - Jaki ocean, po co ocean, zwariowa艂e艣? W艂a艣nie na oceanie jest niebezpiecznie. - Tak, ale tam jeszcze mamy szanse. A tutaj... - Co tutaj? - Tutaj zginiemy. - Mo偶e ty zginiesz, ale nie ja - obrazi艂 si臋 - ja, z moj膮 inteligencj膮... 8 Egzamin maturalny z j臋zyka polskiego Poziom rozszerzony Ma racj臋. On ze swoj膮 inteligencj膮 艣wietnie tu sobie radzi. I co on by robi艂 na oceanie? Tam ani klawiszy, ani naciskania, koniec z jego presti偶em. Tutaj on nie zginie i ja przy nim nie zgin臋. Wi臋c czemu si臋 niepokoj臋? Z tomu: Dwa listy i inne opowiadania, Pary偶 1970 Temat 2. Rola s艂贸w w relacjach mi臋dzyludzkich. Analizuj膮c i interpretuj膮c fragment powie艣ci Wies艂awa My艣liwskiego Kamie艅 na kamieniu oraz wiersz Tadeusza R贸偶ewicza S艂owa, zwr贸膰 uwag臋 na przedstawione sytuacje i sposoby kreowania podmiotu m贸wi膮cego. Wies艂aw My艣liwski Kamie艅 na kamieniu (fragment) Postanowi艂em napisa膰 list do Antka i Sta艣ka w sprawie tego grobu. Poszed艂em do sp贸艂dzielni, kupi艂em papier, obsadk臋, stal贸wk臋, atrament. Bo kiedy ja do kogo list pisa艂em? Nie umia艂bym sobie nawet przypomnie膰. Ani do szko艂y z domu nikt teraz nie chodzi艂, to nie by艂y potrzebne. Gdzie艣 si臋 jeszcze pusty ka艂amarz wala艂 z czas贸w, kiedy matka jeszcze 偶y艂a i do nich pisa艂a. Bo ja ani do nich, cho膰 bracia, nie pisa艂em, odk膮d z domu wyszli. Ani oni do mnie. Tak si臋 jako艣 uk艂ada艂o. Oni w mie艣cie, ja na wsi. Oni swoje 偶ycie, ja swoje. To o czym tu pisa膰? Co we wsi, mia艂em im pisa膰, kiedy mo偶e nie bardzo chcieli ju偶 wsi pami臋ta膰? A pcha膰 si臋 ze swoim 偶yciem w czyje艣 偶ycie, cho膰by brat bratu, co to komu pomo偶e? Zreszt膮 raz na dwa, trzy lata kt贸ry艣 wpada艂, to si臋 mniej wi臋cej wiedzia艂o, co u niego. Ten by艂 za granic膮, a ten kupi艂 samoch贸d. Ten dosta艂 mieszkanie, ma trzy pokoje z kuchni膮, a ten si臋 z 偶on膮 rozszed艂 i drugi raz si臋 o偶eni艂. Ten ma c贸rk臋 i syna, a ten tylko syna, ale nie chce si臋 co艣 uczy膰. A co u mnie, no, to kiedy umar艂a matka, wys艂a艂em im telegram: ,,Matka umar艂a. Przyje偶d偶ajcie". A za par臋 lat drugi: ,,Ojciec umar艂. Przyje偶d偶ajcie." I to wszystko, co u mnie. Zreszt膮, gdyby nawet wi臋cej, czy chcieliby s艂ucha膰? [...] Ale gr贸b to gr贸b, raz na ca艂e 偶ycie si臋 buduje, to musia艂em ich spyta膰, czy chc膮 razem ze wszystkimi le偶e膰, bo zaplanowa艂em osiem kwater, 偶eby dla nich te偶 by艂o. Czy mo偶e wol膮 tam, u siebie, to bym sobie koszt贸w darmo nie robi艂 i mniejszy bym postawi艂. A cho膰 偶ycz臋 im, niech 偶yj膮 jak najd艂u偶ej w szcz臋艣ciu, zdrowiu, to przecie偶 kiedy艣 wszyscy musz膮 umrze膰, bo wszyscy, co 偶yjemy, umrzemy. I niech mi zaraz odpisz膮, bo mam miejsce wykupione, cement za艂atwi艂em, i z Chmielem jestem ugadany. [...] Chyba po miesi膮cu przyszed艂 list od nich, 偶e przyje偶d偶aj膮 w najbli偶sz膮 niedziel臋. Nie wiedzia艂em, wierzy膰, czy nie wierzy膰. Ale wysprz膮ta艂em izb臋. Oblek艂em po艣ciel. Przynios艂em ze strychu pierzyn臋 po matce, bo by艂a najwi臋ksza. A cho膰 w jednym 艂贸偶ku mieli spa膰, to dwie poduszki im da艂em, 偶eby g艂owy mieli osobno. I s艂om臋 w sienniku zmieni艂em. Dwa snopki cepami wym艂贸ci艂em, 偶eby mieli nie zmierzwion膮. Cho膰 mi z trudem przysz艂o usta膰 na tych moich kulasach. Musia艂em sobie sieczkarni臋 pod plecy przyci膮gn膮膰 i si臋 na niej oprze膰, bo nie da艂bym rady. I nawet im suszonej macierzanki przeciw pch艂om pod prze艣cierad艂o pok艂ad艂em, jak robi艂a to matka. [...] Przyjechali. Ale ledwo co w pr贸g weszli, dzie艅 dobry, dzie艅 dobry i od razu zacz臋li si臋 ze mn膮 k艂贸ci膰. A to, 偶e nie ma u mnie na czym usi膮艣膰, tylko wci膮偶 ta sama stara 艂awa i jedno krzese艂ko. 呕e st贸艂 ten sam od wojny jeszcze. 呕e pod艂ogi czego sobie nie sprawi臋? Czego sadu nie za艂o偶臋? Czego si臋 nie 偶eni臋? Gospodyni mi potrzebna! Na ksi臋偶niczk臋 czekam? Czego to, czego tamto? Czego? Czego? A o 艣mierci ani s艂owa. Jakbym w og贸le do nich listu nie napisa艂. Tak mnie to 艣ci臋艂o, 偶e ma艂o co si臋 odzywa艂em. I z tego wszystkiego zapomnia艂em ich si臋 nawet spyta膰, co u nich? I te p贸艂 litra w贸dki, co kupi艂em na ich przyjazd, nie przyzna艂em si臋, 偶e mam. Bo i po co? Pi膰 pod k艂贸tni臋? Mo偶e zdarzy膰 si臋 kiedy艣 jaka艣 lepsza okazja. Wtedy si臋 i napijemy, i pogadamy jak bracia. Egzamin maturalny z j臋zyka polskiego Poziom rozszerzony 9 Bo gdy si臋 bracia raz na tyle czasu z sob膮 spotykaj膮, powinni mie膰 o czym pogada膰. O, niejeden dzie艅, niejedn膮 noc mo偶na by przegada膰. Gdyby nawet si臋 nie chcia艂o, to od czego s膮 s艂owa? S艂owa same poprowadz膮. S艂owa wszystko na wierzch wywlek膮. S艂owa i z najg艂臋bszej g艂臋bi wydr膮, co gdzie艣 boli i skowycze. S艂owa krwi upuszcz膮 i od razu l偶ej si臋 robi. I nie tylko obcych, ale i rodzonych braci s艂owa potrafi膮 odnale藕膰 dla siebie, 偶e si臋 zn贸w bra膰mi poczuj膮. Cho膰by si臋 roznie艣li w r贸偶ne i dalekie strony, s艂owa ich zawr贸c膮 z powrotem do tego jednego ich 偶ycia, z kt贸rego, jak ze 藕r贸d艂a, si臋 pocz臋li. Bo s艂owa to wielka 艂aska. C贸偶 ma tak naprawd臋 cz艂owiek wi臋cej pr贸cz s艂贸w dane? I tak nas wszystkich czeka kiedy艣 wielkie milczenie, to si臋 jeszcze namilczymy. Mo偶e przyjdzie nam 艣ciany z b贸lu drapa膰 za najmarniejszym s艂owem. I ka偶dego s艂owa niewypowiedzianego na tym 艣wiecie do siebie b臋dziemy jak grzech贸w 偶a艂owa膰. Tylko 偶e b臋dzie za p贸藕no. A ile偶 takich s艂贸w niewypowiedzianych zostaje w ka偶dym cz艂owieku i umiera razem z nim, i gnije z nim, i ani mu potem w cierpieniu nie s艂u偶y, ani w pami臋ci. To po co jeszcze sami sobie zadajemy milczenie? Cho膰 mo偶e to by艂a moja wina. Bo kiedy ich zobaczy艂em, nie bardzo wiedzia艂em, co powiedzie膰, i powiedzia艂em zwyczajnie: - O, przyjechali艣cie. Jakby z pola przyjechali, z jarmarku w mie艣cie, z drugiej wsi. A przecie偶 ze 艣wiata przyjechali. Wies艂aw My艣liwski, Kamie艅 na kamieniu, Warszawa 1984 Tadeusz R贸偶ewicz S艂owa s艂owa zosta艂y zu偶yte prze偶ute jak guma do 偶ucia przez m艂ode pi臋kne usta zamienione w bia艂膮 ba艅k臋 balonik os艂abione przez polityk贸w s艂u偶膮 do wybielania z臋b贸w do p艂ukania jamy ustnej za mojego dzieci艅stwa mo偶na by艂o s艂owo przy艂o偶y膰 do rany mo偶na by艂o podarowa膰 osobie ukochanej teraz os艂abione owini臋te w gazet臋 jeszcze truj膮 cuchn膮 jeszcze rani膮 ukryte w g艂owach ukryte w sercach ukryte pod sukniami m艂odych kobiet ukryte w 艣wi臋tych ksi臋gach wybuchaj膮 zabijaj膮 2004 z tomu Wyj艣cie, Wroc艂aw 2004 10 Egzamin maturalny z j臋zyka polskiego Poziom rozszerzony WYPRACOWANIE na temat nr 1 Opowiadanie S艂awomira Mro偶ka pt. Lolo wpisuje si臋 w nurt satyry antysystemowej lat XX wieku, przyjmuj膮cej formu艂臋 paraboli. Do艣wiadczenia totalitaryzmu, przetworzone przez Mro偶kowsk膮 wyobra藕ni臋 i poczucie humoru, przynosz膮 opowie艣膰 uniwersaln膮, prost膮, a mimo to pe艂n膮 ukrytych znacze艅. Przyzwyczajeni jeste艣my odczytywa膰 historyjki o zwierz臋tach w kontek艣cie tradycji literackiej (bajka ezopowa) i poszukujemy pouczaj膮cej puenty. Tym razem jednak puenta nie brzmi jak mora艂. Jest raczej pr贸b膮 refleksji nad 艣wiatem, na co wskazuje niepokoj膮ce pytanie, ko艅cz膮ce opowiadanie: ,,Tutaj on nie zginie i ja przy nim nie zgin臋. Wi臋c czemu si臋 niepokoj臋?" G艂贸wnym bohaterem opowiadania i narratorem zarazem jest szczur, zamkni臋ty z innym szczurem o imieniu Lolo w laboratoryjnej klatce. Zabieg personifikacji bohatera stwarza sytuacj臋 komiczn膮, gdy mowa jest o naciskaniu klawiszy i wyskakuj膮cej w nagrod臋 s艂onince. Sytuacja narratora jednak jest niedobra. Nie umie naciska膰 odpowiednich klawiszy, wi臋c zwykle przymiera g艂odem. W tej rzeczywisto艣ci nale偶y zachowywa膰 si臋 tak, jak 偶yczy sobie pan z brod膮, tw贸rca laboratorium. Klawisze niczym si臋 nie r贸偶ni膮, narrator stara si臋, ale nie mo偶e dobrze trafi膰, Lolo natomiast op艂ywa w dostatki. Zatem przyczyna niepowodze艅 narratora tkwi zapewne w r贸偶nicy mi臋dzy nim a Lolem. Oto trafi艂 do systemu, w kt贸rym promuje si臋 uleg艂o艣膰, nie艣wiadomo艣膰, pos艂usze艅stwo. Szczury to inteligentne zwierz臋ta, m贸wi nauka. Z drugiej strony w tradycji literackiej, np. w bajkach Krasickiego, szczury by艂y alegori膮 pychy i zarozumia艂o艣ci. By膰 mo偶e Mro偶ek wybiera takich niejednoznacznych bohater贸w do swojego opowiadania, aby prawdziwie portretowali postawy ludzi. Dwa szczury to dwie postawy: cz艂owieka 艂atwo odnajduj膮cego si臋 w rzeczywisto艣ci zniewolenia (Lolo) i cz艂owieka, kt贸ry nie umie si臋 przystosowa膰 (narrator). Lolo jest g艂upcem i pysza艂kiem, wyg艂aszaj膮cym nad臋te tyrady, a mimo to 艣wietnie funkcjonuje w laboratoryjnej rzeczywisto艣ci. Narrator jest sprytny i zaradny, ale nie mo偶e sprosta膰 ,,klatkowemu systemowi". Aby nie zgin膮膰 z g艂odu, musz臋 sobie radzi膰 inaczej - m贸wi narrator i uczy si臋 wykorzystywa膰 pr贸偶no艣膰 Lola, zasypuj膮c go pochlebstwami. Jego zdanie ,,Trzeba 偶y膰" brzmi jak pr贸ba usprawiedliwienia p艂askich metod, kt贸re wybiera, aby jako艣 zaspokoi膰 g艂贸d. Wsp贸艂praca z tym, kto g艂upi i prostak, by艂aby wstydem i ha艅b膮 w normalnym 艣wiecie, ale sytuacja w klatce jest nadzwyczajna. Inteligencja to przecie偶 umiej臋tno艣膰 radzenia sobie i przystosowywania si臋 do trudnych warunk贸w. Narrator nie zastanawia si臋 nad poczuciem godno艣ci, kt贸ra ka偶e Egzamin maturalny z j臋zyka polskiego Poziom rozszerzony 11 imponderabilia postawi膰 wy偶ej ni偶 偶ycie w upodleniu, on pragnie jedynie zaspokoi膰 dojmuj膮cy g艂贸d. Pochlebstwa przynosz膮 po偶膮dany efekt. Pr贸偶ny i syty Lolo oddaje swoj膮 s艂onink臋, aby us艂ysze膰 kolejn膮 porcj臋 pochwa艂. Wydaje mu si臋, 偶e w tym miejscu i czasie to on dominuje. Snuje plany podboju 艣wiata, wybicia si臋 na przyw贸dc臋 szczurzego ludu, ustanowienia szczur贸w na szczycie zwierz臋cej hierarchii. Przy okazji kompromituje si臋 swoj膮 niewiedz膮 o stanie techniki i wynalazk贸w (chce wynale藕膰 ko艂o), ujawnia swoje og贸lne prostactwo pos艂uguj膮c si臋 ubogim j臋zykiem opisu. (,,Ju偶 co艣 mi 艣wita. Wynajdziemy co艣... Co艣 takiego...") W tej konfrontacji postawy podporz膮dkowania okazuje si臋 istot膮 zdoln膮 do autorefleksji i autooceny; ma l臋ki i niepokoje, a przede wszystkim ma przeczucie zagro偶enia, kt贸re objawia si臋 w snach i w tajemnym g艂osie, nakazuj膮cym mu ucieczk臋 z laboratorium. Klatka jest zamkni臋tym 艣wiatem, ca艂kowicie zale偶nym od pana z brod膮. Istoty zamkni臋te wewn膮trz niej nie maj膮 nawet namiastki wolno艣ci. Lolo nie pragnie wolno艣ci, gdy偶 jego g艂upota nigdzie nie da艂aby mu takiej pozycji, jak膮 ma w laboratorium. Narrator rozumie swoj膮 zale偶no艣膰 od prostaka i g艂upca, marzy wi臋c o oceanie, kt贸ry jest oczywistym symbolem nie艂atwej wolno艣ci. Klatka to miejsce wzgl臋dnie bezpieczne (cho膰 nie wiadomo jak d艂ugo), jednak upodlaj膮ce. Ocean to przestrze艅 dzika i nieznana. Tam mo偶na sprawdzi膰 swoj膮 warto艣膰, ale mo偶na te偶 zgin膮膰. To 艣wiat dla odwa偶nych i mocnych. Wewn臋trzny g艂os, nakazuj膮cy narratorowi ucieczk臋, zostaje wy艣miany przez Lola i zag艂uszony przez s艂abo艣ci narratora: tch贸rzostwo, wygodnictwo, l臋k przed nieznanym. Potrzeba wolno艣ci umiera, z ni膮 godno艣膰 narratora. Jest on jednostk膮 inteligentn膮 i zapewne zdaje sobie z tego spraw臋. St膮d niepok贸j wyra偶ony w ostatnim zdaniu, kt贸re stanowi swoist膮 klamr臋 kompozycyjn膮 razem z pierwszym zdaniem (Ach, ten Lolo! - Wi臋c czemu si臋 niepokoj臋?) Opowiadanie mo偶na zatem odczyta膰 jako wewn臋trzne rozliczenie inteligenta, kt贸ry zgodzi艂 si臋 na zniewolenie i totalitarne regu艂y gry: uleg艂o艣膰, pos艂usze艅stwo, postaw臋 zale偶no艣ci i podporz膮dkowania wobec g艂upszych od siebie. Mo偶emy zastanawia膰 si臋, czy brzmi tu poczucie wstydu, czy tylko pr贸ba usprawiedliwienia. Rzeczywisto艣膰 ukazana w parabolicznym opowiadaniu Mro偶ka by艂a motywem obsesyjnie powracaj膮cym w tw贸rczo艣ci tego pisarza. Prymat prostactwa w 艣wiecie, relacja inteligenta i chama to na przyk艂ad temat ,,Tanga" i ,,Emigrant贸w" Mro偶ka. Jego autobiograficzna spowied藕, utw贸r pt. ,,Baltazar", kt贸ry mia艂 by膰 terapeutycznym powrotem do przesz艂o艣ci, ukazuje samotno艣膰 pisarza, niedopasowanie do 艣wiata i - z ca艂膮 szczero艣ci膮 przedstawione - sposoby radzenia sobie w 艣wiecie totalitarnych regu艂. Podzia艂 na inteligent贸w (wrog贸w systemu) i przoduj膮c膮 klas臋 robotnicz膮 stawia艂 go zawsze w sytuacji podejrzenia. Donosy, nakazy, cenzura, przydzia艂 stypendi贸w by艂y instrumentami 艂amania niepokornych. Powojenna bieda sytuowa艂a inteligenckie rodziny na skraju ub贸stwa, a system pa艅stwowej manipulacji dodatkowo upokarza艂. Mro偶ek ma osobiste porachunki z systemem, kt贸ry odcisn膮艂 pi臋tno na jego 12 Egzamin maturalny z j臋zyka polskiego Poziom rozszerzony m艂odo艣ci. Komizm i groteska w jego opowiadaniach i dramatach to forma krytyki i satyra na system. ,,Lolo" jest opowiadaniem nie tylko rozliczaj膮cym z systemem PRL-u, jest tak偶e opowiadaniem uniwersalnym, parabol膮 ujawniaj膮c膮 mechanizmy dzia艂ania sytemu zniewolenia wobec tych, kt贸rzy mogliby stanowi膰 dla niego zagro偶enie. Jest to opowiadanie o inteligencie, kt贸ry poddaje si臋 w艂adzy g艂upszego od siebie, schlebia mu i wys艂uguje si臋, aby w og贸le prze偶y膰. Parabola odwo艂uje si臋 do znanego nam z historii najnowszej 艣wiata socjalizmu, nasyconego tre艣ciami ideologicznymi, bo Lolo sam mianuje si臋 ideologiem nowego wspania艂ego 艣wiata. Wymowa opowiadania jest pesymistyczna. Ostatecznie jeste艣my 艣wiadkami rezygnacji narratora z walki o wolno艣膰, o godno艣膰, o realizacj臋 swoich plan贸w czy idea艂贸w. Narrator to cz艂owiek przegrany, kt贸rego sta膰 jedynie albo na lojalno艣膰, albo na ucieczk臋. Pesymistyczna wymowa kr贸tkiego parabolicznego opowiadaniu wynika z potrzeby rozliczenia. Wyb贸r postaci zwierz臋cych, ma艂o sympatycznych szczur贸w, jest z jednej strony wykorzystaniem tradycji literackiej, z drugiej - krytyk膮 bierno艣ci inteligencji oraz jej lojalistycznej postawy w sytuacji zagro偶enia warto艣ci fundamentalnych, takich jak wolno艣膰 i godno艣膰. WYPRACOWANIE na temat nr 2 ,,Nie chcia艂 nas B贸g po艂o偶y膰 r贸wno z bestyjami, Da艂 nam rozum, da艂 mow臋, a nikomu z nami." Jan Kochanowski Cz艂owiek zosta艂 wyr贸偶niony spo艣r贸d wszystkich Boskich stworze艅 w taki spos贸b, 偶e dosta艂 j臋zyk jako narz臋dzie porozumiewania si臋 i prawo nazywania byt贸w. S艂owo sta艂o si臋 najwa偶niejszym instrumentem buduj膮cym relacje mi臋dzyludzkie i panowanie nad 艣wiatem. Jak cz艂owiek ten niezwyk艂y dar wykorzysta艂? Przyj膮艂 je jako nieograniczone prawo czy zobowi膮zanie? Kwestie zwi膮zane z j臋zykiem, z rol膮 s艂贸w w relacjach mi臋dzyludzkich sta艂y si臋 przedmiotem rozwa偶a艅 dw贸ch wsp贸艂czesnych pisarzy - Wies艂awa My艣liwskiego i Tadeusza R贸偶ewicza. Pierwszy z nich we fragmencie powie艣ci ,,Kamie艅 na kamieniu" podejmuje problem niemo偶no艣ci porozumienia si臋 bliskich sobie ludzi. Narratorem, a zarazem bohaterem analizowanej prozy jest mieszkaniec wsi, cz艂owiek o typowo ch艂opskiej mentalno艣ci i tradycyjnej postawie wobec rzeczywisto艣ci. To jego pami臋膰 jest zasad膮 porz膮dkuj膮c膮 艣wiat przedstawiony, a osobiste do艣wiadczenia, o kt贸rych opowiada, dope艂nione zostaj膮 filozoficzn膮 refleksj膮. Z relacji wiejskiego gaw臋dziarza wy艂ania si臋 zasmucaj膮cy obraz ch艂opskiej rodziny, dotkni臋tej wyra藕nym kryzysem. Egzamin maturalny z j臋zyka polskiego Poziom rozszerzony 13 Rodzinna wsp贸lnota rozpad艂a si臋 - dwaj bracia wyjechali do miasta, tam zamieszkali i ograniczyli kontakty z domem, rodzice umarli. Bohater nie o偶eni艂 si臋, gospodarzy w pojedynk臋, gorzkniej膮c pod ci臋偶arem samotno艣ci i kalectwa. W analizowanym tek艣cie widzimy go w momencie rozpaczliwej pr贸by odbudowania braterskich wi臋zi. Bohater postanawia wybudowa膰 rodzinny grobowiec, wysy艂a wi臋c list do braci z zapytaniem, ,,czy chc膮 razem ze wszystkimi le偶e膰". W ten oto spos贸b, skoro koleje 偶ycia i odmienno艣膰 do艣wiadcze艅 rozdzieli艂y bliskich sobie ludzi, wsp贸lny gr贸b zn贸w ich ze sob膮 pojedna i rozproszonych po 艣wiecie braci przywr贸ci ojcowi藕nie. Oryginalny pomys艂 bohatera doprowadza do rodzinnego spotkania, ale szybko okazuje si臋 ono kl臋sk膮. Nie ma mo偶liwo艣ci porozumienia, jak w biblijnej przypowie艣ci pomiesza艂y si臋 ludzkie j臋zyki - powitanie zamienia si臋 w k艂贸tni臋, do g艂osu dochodz膮 zadawnione pretensje, zamiast braterskiej, serdecznej rozmowy pojawia si臋 wrogie milczenie i rodze艅stwo rozstaje si臋 w przekonaniu o wzajemnej obco艣ci. Paradoksalnie, przedstawiona sytuacja staje si臋 dla autora podstaw膮 do sformu艂owania pi臋knych my艣li na temat znaczenia s艂贸w i ta refleksja mo偶e by膰 dla wszystkich 藕r贸d艂em pocieszenia. Bohater wypowiada bowiem 偶arliw膮 pochwa艂臋 s艂贸w, nazywa je 艂ask膮, co 艂膮czy ludzi, uwalnia cz艂owieka od z艂ych emocji i l臋k贸w, wsp贸艂tworzy ludzk膮 rodzin臋, a tak偶e podtrzymuje nadziej臋 (,,i rodzonych braci s艂owa potrafi膮 odnale藕膰 dla siebie, 偶e si臋 zn贸w bra膰mi poczuj膮"). Ten Boski dar bohater przeciwstawia milczeniu, kt贸re zamyka nas w samotno艣ci, b贸lu i cierpieniu, zapowiada 艣mier膰. Na uwag臋 zas艂uguje niezwykle plastyczny j臋zyk prozy Wies艂awa My艣liwskiego. W pierwszej cz臋艣ci analizowanego fragmentu powie艣ci niemal widzimy, jak bohater mozoli si臋 na listem, niemal odczuwamy fizyczny wysi艂ek, z jakim przygotowuje si臋 do wizyty braci. J臋zyk narracji jest 偶ywy, wartki, bardzo emocjonalny, co uwydatniaj膮 kr贸tkie zdania, pytania i wykrzykniki. Potoczny styl wypowiedzi podkre艣laj膮 liczne kolokwializmy, a obecne w tek艣cie elementy stylizacji 艣rodowiskowej wskazuj膮 na wiejskie pochodzenie bohatera. J臋zyk tekstu wyra藕nie zmienia si臋 w cz臋艣ci, kt贸ra uog贸lnia refleksj臋 na temat roli s艂贸w - proza My艣liwskiego nabiera charakteru sentencjonalnego, a jej wewn臋trzny rytm, liczne powt贸rzenia i paralelizm sk艂adniowy zbli偶aj膮 j膮 do poezji. Wies艂aw My艣liwski we fragmencie powie艣ci ,,Kamie艅 na kamieniu" przedstawi艂 proces rozpadu wi臋zi mi臋dzyludzkich i towarzysz膮c膮 mu niemo偶no艣膰 porozumienia si臋 na przyk艂adzie wiejskiej rodziny, natomiast Tadeusz R贸偶ewicz w wierszu ,,S艂owa" ukazuje kryzys j臋zyka w szerszym wymiarze, bo w 偶yciu spo艂ecznym. Poeta oszcz臋dnie operuje s艂owem. Podmiot m贸wi膮cy ujawnia si臋 w trzeciej ca艂ostce wiersza i trzeba go traktowa膰 jako porte parole autora. Wspomniana trzecia ca艂ostka ma szczeg贸lne znaczenie w ca艂ym utworze - jest najbardziej osobista, odnosi si臋 do przesz艂o艣ci i dzieli tekst na dwie cz臋艣ci. W pierwszej - ukazany zosta艂 dokonuj膮cy si臋 nieustannie proces dewaluacji 14 Egzamin maturalny z j臋zyka polskiego Poziom rozszerzony s艂贸w, druga cz臋艣膰 ods艂ania, tragiczne dla wsp贸艂czesnego 艣wiata, skutki tego zjawiska. Tadeusz R贸偶ewicz koncentruje uwag臋 na podej艣ciu do j臋zyka dawniej i na zmianach, jakie dzisiaj dokona艂y si臋 w naszych postawach wobec s艂贸w. W przesz艂o艣ci (,,za mojego dzieci艅stwa" - pisze stary poeta) s艂owo szanowano, traktowano jako dar i lek, ufano mu, bo by艂o ono wyrazem szczerych uczu膰 i dobrych intencji, bo budowa艂o wi臋zi i s艂u偶y艂o porozumieniu. Autor wiersza ukazuje t臋 pozytywn膮 rol臋 s艂owa, wykorzystuj膮c dos艂owne i przeno艣ne znaczenia zwi膮zk贸w frazeologicznych, kt贸re przekszta艂ca, 艂膮czy, zestawia (,,da膰 s艂owo", ,,偶e do rany przy艂贸偶", ,,by膰 po s艂owie", ,,dobre s艂owo"). We wsp贸艂czesnym 艣wiecie j臋zyka u偶ywa si臋 instrumentalnie, cz臋sto do maskowania z艂ych zamiar贸w (艣wiat polityki), s艂owami manipuluje si臋, by sterowa膰 lud藕mi, zaszczepia膰 im fa艂szyw膮 艣wiadomo艣膰, odpowiednio programowa膰 ich zachowania (艣wiat reklam). S艂owa, traktowane jak towar, ,,prze偶ute jak guma do 偶ucia", ,,os艂abione przez polityk贸w", zmanipulowane przez media, ca艂kowicie si臋 zdewaluowa艂y, zamieni艂y w nic nieznacz膮c膮 papk臋. A co gorsze, j臋zyk pozbawiony walor贸w estetycznych (niechlujny, brutalny, pe艂en wulgaryzm贸w) i u偶ywany do osi膮gania nieetycznych cel贸w, przesta艂 s艂u偶y膰 komunikacji, raczej truje, szkodzi, wywo艂uje konflikty. Te negatywne procesy zachodz膮, zdaniem Tadeusza R贸偶ewicza, r贸wnocze艣nie - wsp贸艂czesny 艣wiat do艣wiadcza rozpadu mi臋dzyludzkich wi臋zi i pog艂臋biaj膮cego si臋 kryzysu j臋zyka. Konsekwencj膮 takiego stanu rzeczy s膮 akty agresji, kt贸re parali偶uj膮 偶ycie spo艂eczne. Poeta m贸wi o tych niepokoj膮cych zjawiskach w charakterystyczny dla siebie spos贸b, a wi臋c pow艣ci膮gaj膮c emocje, umiej臋tnie i oszcz臋dnie dozuj膮c 艣rodki wyrazu, pos艂uguj膮c si臋 wierszem wolnym. Dodatkowo efekt surowo艣ci wzmocniony jest brakiem rym贸w. Tre艣膰 poetyckiej wypowiedzi uwydatniona zosta艂a przez sk艂adni臋, gdy偶 poszczeg贸lne wersy zawieraj膮 ca艂e zdania lub jego cz膮stki (skupienia), b臋d膮ce logiczn膮 ca艂o艣ci膮. Jednak w kilku przypadkach (g艂贸wnie w strofie 1. i 2.) nast膮pi艂o rozbicie tego charakterystycznego skupienia - wyraz przeniesiono do nast臋pnego wersu, dzi臋ki czemu poeta osi膮gn膮艂 efekt zaskoczenia, a ,,przerzucone" s艂owo nabra艂o szczeg贸lnych znacze艅. Warto r贸wnie偶 zwr贸ci膰 uwag臋 na brzmieniowe walory utworu, na przyk艂ad w 1. ca艂ostce wiersza przez zastosowanie instrumentacji g艂oskowej przedstawione zosta艂o zjawisko swoistego bezmy艣lnego u偶ycia s艂贸w (,,prze偶uwanie"). 艢rodki stylistyczne, kt贸re tak umiej臋tnie dozuje autor, wyra偶aj膮 przede wszystkim negatywn膮 ocen臋 艣wiata. Zauwa偶y膰 to mo偶na cho膰by w drugiej cz臋艣ci wiersza, w kt贸rej odpowiednie uszeregowanie czasownik贸w: ,,jeszcze truj膮 cuchn膮/ jeszcze rani膮", ,,wybuchaj膮/ zabijaj膮" podkre艣la gradacj臋 efekt贸w niszcz膮cego dzia艂ania s艂贸w. Diagnoza, jak膮 Tadeusz R贸偶ewicz stawia wsp贸艂czesnemu 艣wiatu, jest przera偶aj膮ca i nie daje najmniejszej nadziei. Poeta przygl膮da si臋 post臋puj膮cemu upadkowi s艂贸w, kt贸re obumieraj膮c, jeszcze wydzielaj膮 truj膮ce miazmaty w postaci nietolerancji, fanatyzmu, za艣lepienia. Egzamin maturalny z j臋zyka polskiego Poziom rozszerzony 15 Zamykaj膮c rozwa偶ania nad fragmentem powie艣ci Wies艂awa My艣liwskiego i wierszem Tadeusza R贸偶ewicza, na pewno warto podkre艣li膰 to, co 艂膮czy obu pisarzy. W obu tekstach widoczna jest przede wszystkim t臋sknota za s艂owami, kt贸re nie niszcz膮, lecz buduj膮, za utracon膮 harmoni膮, za 艣wiatem, w kt贸rym by艂a szansa na udan膮 komunikacj臋. Ponadto w przypadku obu tw贸rc贸w rozwa偶ania nad sytuacj膮 j臋zyka s膮 zarazem analiz膮 kondycji wsp贸艂czesnego cz艂owieka i rzeczywisto艣ci spo艂ecznej. W spojrzeniu pisarzy na te zagadnienia dostrzegamy jednak pewne r贸偶nice. Wies艂aw My艣liwski zajmuje si臋 przede wszystkim zmianami cywilizacyjnymi, jakie zasz艂y na wsi polskiej po II wojnie 艣wiatowej i ich konsekwencjami: odej艣ciem od tradycyjnych warto艣ci, rozpadem ch艂opskiej rodziny i id膮c膮 w parze z tymi zjawiskami niemo偶no艣ci膮 porozumienia si臋 ludzi. Jego proza jest niezwykle sugestywna, pozyskuje czytelnika autentyzmem, si艂膮 ekspresji, gaw臋dziarskim wdzi臋kiem. Tadeusz R贸偶ewicz m贸wi wprost o kryzysie j臋zyka i, ukazuj膮c agoni臋 s艂贸w, surowo ocenia wsp贸艂czesny nam 艣wiat - zdeformowany przez media i polityk臋, pogr膮偶ony w duchowej pustce, odhumanizowany. Patrzy na te niepokoj膮ce zjawiska z pewnego dystansu, nie pozwala sobie na nadmiern膮 ekspresj臋, a ,,rozgadanej", ,,rozbuchanej" rzeczywisto艣ci przeciwstawia sw贸j wiersz o ascetycznej formie, w kt贸rym ka偶de s艂owo wa偶y. Komisje Egzaminacyjne - dane teleadresowe Centralna Komisja Egzaminacyjna kod: 00-190miejscowo艣膰: Warszawaadres: ul. J贸zefa Lewartowskiego 6kontakt tel.: (22) 53-66-500fax: (22) 53-66-504e-mail: ckesekr@ Okr臋gowa Komisja Egzaminacyjna w Gda艅sku kod: 80-874miejscowo艣膰: Gda艅skadres: ul. Na Stoku 49kontakt tel.: (58) 32-05-590fax: (58) 32-05-591e-mail: komisja@ pracy: - 191687916NIP: 583-26-08-016 Okr臋gowa Komisja Egzaminacyjna w Jaworznie kod: 43-600miejscowo艣膰: Jaworznoadres: ul. Mickiewicza 4kontakt tel.: (32) 78-41-601fax: (32) 78-41-608e-mail: sekretariat@ Okr臋gowa Komisja Egzaminacyjna w Krakowie kod: 31-978miejscowo艣膰: Krak贸wadres: os. Szkolne 37kontakt tel.: (12) 68-32-101fax: (12) 68-32-100e-mail: oke@ Okr臋gowa Komisja Egzaminacyjna w 艁odzi kod: 94-203miejscowo艣膰: 艁贸d藕adres: ul. Praussa 4kontakt tel.: (42) 63-49-133fax: (42) 63-49-154e-mail: komisja@ Okr臋gowa Komisja Egzaminacyjna w 艁om偶y kod: 18-400miejscowo艣膰: 艁om偶aadres: ul. Nowa 2kontakt tel.: (86) 21-64-495fax: (86) 473-71-20e-mail: sekretariat@ pracy: 8 - 16 Okr臋gowa Komisja Egzaminacyjna w Poznaniu kod: 61-655miejscowo艣膰: Pozna艅adres: ul. Gronowa 22kontakt tel.: (61) 85-40-160fax: (61) 85-21-441e-mail: sekretariat@ Okr臋gowa Komisja Egzaminacyjna w Warszawie kod: 00-844miejscowo艣膰: Warszawaadres: ul. Grzybowska 77kontakt tel.: (22) 45-70-335fax: (22) 45-70-345e-mail: info@ Okr臋gowa Komisja Egzaminacyjna we Wroc艂awiu kod: 53-533miejscowo艣膰: Wroc艂awadres: ul. Zieli艅skiego 57kontakt tel.: (71) 78-51-894fax: (71) 78 -51-866e-mail: sekretariat@ pracy: 8-16REGON: 931982940NIP: 895-16-60-154
matura polski rozszerzony przyk艂adowe wypracowanie