Jak długo szukać zaginionego psa? Nie zniechęcaj się. Czasami odnalezienie pupila trwa kilka tygodni, a nawet miesięcy. On gdzieś jest, może kilka przecznic od twojego domu. Czy pies zawsze wraca? Niestety ucieczki i zaginięcia psów zdarzają się dość często.
Może być też tak, że widzimy psa czy kota, robimy zdjęcie i udostępniamy w aplikacji - wyjaśnia autor projektu. Aplikacja jest darmowa.-Jej założeniem jest nie tylko pomoc osobom, które zgubiły zwierzaka, ale także fundacjom, schroniskom i wszystkim organizacjom, które zajmują się na co dzień bezdomnymi zwierzętami. Siła w
To był pierwszy sygnał, że trzeba dalej szukać zaginionego psa – mówi. Jeśli pies zaginie, trzeba jak najszybciej dać ogłoszenia – zarówno w miejscu, gdzie zaginął, jak i w
Po duplikat do byłego pracodawcy. Z prośbą o wystawienie duplikatu świadectwa pracy można zwrócić się do byłego pracodawcy. Przepisy nie określają, w jakiej formie należy się zwrócić o duplikat. Można to zrobić ustnie lub pisemnie. Przepisy nie regulują także kwestii terminu, w którym były pracodawca powinien wydać odpis
Jak długo szukać zaginionego psa? Nie zniechęcaj się. Czasami odnalezienie pupila trwa kilka tygodni, a nawet miesięcy. On gdzieś jest, może kilka przecznic od twojego domu. Gdzie zgłosić zaginięcie psa z chipem? Zaginięcie psa można zgłosić do lokalnej straży miejskiej lub udać się na komisariat policji ze zdjęciem swojego
Poszukiwanie osób, które zaginęły, ustalanie nieznanej tożsamości osób oraz identyfikacja nieznanych zwłok - to forma pracy operacyjnej, stanowiąca zespół czynności operacyjno-rozpoznawczych, dochodzeniowo-śledczych i administracyjno-porządkowych, których celem jest odnalezienie osoby, której zaginięcie zgłoszono Policji, ustalenie tożsamości osoby, która nie jest w stanie
Kolumbijscy wojskowi poszukują Wilsona - zaginionego psa tropiącego, który pomagał w odnalezieniu zaginionych w amazońskiej dżungli czworga dzieci w wieku 13, 9, 4 i 1 lat, które przeżyły tam 40 dni po katastrofie lotniczej.
IzcIC. Gdzie i jak szukać zaginionego psa – daleko czy blisko, wśród ludzi czy na odludziu? Jak bardzo nasz pupil może się oddalić od domu, zależy od jego usposobienia i zachowania wobec obcych na co dzień. Pod tym względem można wyróżnić trzy grupy psów: towarzyskie, zdystansowane i lękliwe. Towarzyskie – w promieniu 3 km Psy towarzyskie nawet na widok obcej osoby intensywnie machają ogonem. Zwykle biegną do każdego, kto je zawoła. W zależności od rodzaju terenu i gęstości zaludnienia w miejscu zaginięcia psy te generalnie odnajdują się blisko domu lub są przygarniane przez obcych w pobliżu miejsca, z którego uciekły. Często bowiem bywają od razu „adoptowane” przez przypadkowych ludzi. Dlatego akcję poszukiwawczą należy przeprowadzać w promieniu 3 km od miejsca zaginięcia. Zdystansowane – w schroniskach Psy trzymające się na dystans względem obcych na początku będą unikać kontaktu z ludźmi. Z czasem, gdy zgłodnieją, zaakceptują konieczność przygodnych kontaktów. Potrafią pokonywać duże dystanse w poszukiwaniu swojego opiekuna, lecz w końcu dają się skusić jedzeniem. Takie psy są zwykle chwytane (np. przez specjalistyczne służby) i trafiają do – w promieniu 15 km Psy lękliwe, agresywne lub w szoku (np. po wypadku) potrafią ślepo pędzić przed siebie przez wiele kilometrów. Odpoczywają zwykle w miejscach, gdzie nie ma ludzi – w lesie, na cmentarzu, w zaroślach nad rzeką. Ci, którzy je napotkają, podejrzewają często, że były one maltretowane. Dlatego, nawet jeśli zwierzę ma identyfikator, znalazca może unikać kontaktu z poprzednim opiekunem. Schwytanie takiego psa bywa bardzo trudne, czasem konieczne jest użycie innych czworonogów w roli tak zwanych „magnesów” lub nawet mechanicznej pułapki. Poszukiwanie psa lękliwego lub takiego, który się przestraszył (np. wybuchu petardy) powinno objąć obszar 15 km. Jak szukać zaginionego psa? Najpierw przeszukaj własną posesję i ogrody sąsiadów. Zdarza się, że psy są uwięzione w szopie lub wpadły do studni. Odwiedź wszystkie schroniska w okolicy. Zamieść ogłoszenia w internecie, radiu i lokalnych gazetach. Porozwieszaj widoczne z daleka plakaty, zostaw ulotki w lecznicach, sklepach zoologicznych, supermarketach, pizzeriach i pubach. Nie daj się oszukać, gdy ktoś prosi cię o przesłanie pieniędzy na leczenie podobno twojego odnalezionego psa. Nie zgadzaj się też wypłacić nagrody, zanim pies do ciebie nie powróci. Jeśli ktoś go rzekomo znalazł, ale odmawia wydania, zanim zapłacisz – wezwij policję. Nigdy nie jedź sam go odebrać! Jak szukać zaginionego psa? Nie zniechęcaj się. Czasami odnalezienie pupila trwa kilka tygodni, a nawet miesięcy. On gdzieś jest, może kilka przecznic od twojego domu. Nie trać nadziei. Małe i rasowe – u ludzi Wygląd zaginionego psa również ma wpływ na to, jak szybko ktoś się nim zainteresuje. Większość ludzi chętniej wyciągnie rękę do jasnego czworonoga w typie labradora niż do czarnego, groźnie prezentującego się wilczura. Także wielkość ma znaczenie – bardziej ochoczo przygarniane są psy małe, sprawiające wrażenie delikatnych i wrażliwych. Zdecydowanie częściej ludzie pomagają zwierzakom rasowym, bo spodziewają się nagrody. Dlatego jeśli zgubi się pies mały albo rasowy, szczególnie ważne jest nagłośnienie zaginięcia, a nie samo szukanie go w okolicy. Gdy pada – w pobliżu Na zachowanie zaginionego psa mają także wpływ czynniki zewnętrzne, takie jak pogoda lub otoczenie. Czworonóg, który uciekł w piękny wiosenny dzień, najprawdopodobniej oddali się bardziej niż ten, który się wymknął z domu podczas śnieżycy lub ulewy. W zamieszkanej okolicy uciekinier nie powędruje tak daleko jak wtedy, gdy się zgubi w lesie. W terenie zabudowanym przeszkodami są ogrodzenia lub ruchliwe drogi, większa też jest szansa, że biegającego swobodnie psa ktoś zauważy i przygarnie lub poinformuje odpowiednie służby. Jak zrobić plakat? Weź 10 podkładów kartonowych w kolorze fluorescencyjnym (zielonych lub pomarańczowych) o wymiarach 50×70 cm (plakat powiesisz pionowo). Na górze napisz wodoodpornym czarnym markerem (literami o wysokości ok. 12-cm): NAGRODA. Na samym dole: ZAGINĄŁ PIES. W środku przyklej taśmą koszulkę foliową – tam wsuniesz ulotkę informacyjną. Na górze i na dole ulotki zamieść krótki opis zwierzęcia – użyj czcionki o rozmiarze 80 lub 90 pkt. Na samym dole mniejszą czcionką (18 lub 20 pkt) napisz krótko, gdzie się zgubił i podaj numer telefonu. Największymi słowami na ulotce powinny być kolor i rasa. Na środku wklej kolorową fotografię. Po wsunięciu ulotki zaklej górę taśmą, by ochronić ulotkę przed deszczem Jak szukać zaginionego psa? Nie czekaj – działaj! Często paradoksalnie odnalezienie zgubionego zwierzaka utrudnia ten, kto go uratował. Nieraz z góry zakłada, że jest on bezpański. Taka pomyłka zachodzi najczęściej wtedy, gdy znajda jest mieszańcem i nie ma obroży. Bywa też, że to pan zaginionego psa odbiera sobie szansę znalezienia go. Wierzy, że jego pies, jak filmowa Lassie, sam wróci do domu – i biernie czeka. Traci w ten sposób najcenniejsze pierwsze godziny po zaginięciu, gdy mógłby jeszcze spotkać przechodniów, którzy kilka chwil wcześniej widzieli zgubę. Czasem nie podejmuje poszukiwań, bo jest przekonany, że pies został skradziony i sprzedany na giełdzie. Albo rozpacza i opłakuje stratę, zamiast szukać swojego psa. I co się wtedy z nim stanie? Autor: Magda Urban
Rozmowa z Dariuszem Juszczykiem, właścicielem syberian huskich, współwłaścicielem chartów rosyjskich borzoj oraz kilku psiaków fantazyjnych. Paulina Ziółkowska: Ile psów jest obecnie w waszym domu? Dariusz Juszczyk: Obecnie mamy 24 huskie, kilkanaście chartów, których hodowlą zajmuje się moja żona, Agata oraz kilka innych psów. Razem ponad 40. Z wszystkich 24 huskich w psich zaprzęgach trenuje 20. Psimi zaprzęgami zajmujemy się, ja i mój syn Mateusz, od 2004 roku. Paulina: Czy mając tak wiele psów, kiedyś zdarzyło się, że któryś z nich zaginął? Dariusz: Taka sytuacja miała miejsce w roku 2007. To był 15 listopada, miałem wtedy tylko osiem psów i postanowiłem zrobić trening całą ósemką. Tego dnia dosyć mi się spieszyło, ponieważ wróciłem późno z pracy, a następnego dnia miałem wyjechać wcześnie rano na wystawę psów w Holandii. To nie znaczy, że przygotowywałem psy do treningu niestarannie, ale na pewno robiłem to pośpiesznie. Kiedy wszystkie psy były przypięte, a ja miałem właśnie odpiąć wózek i ruszyć na trening, pękła lina główna łącząca wszystkie psy z wózkiem. Tak więc psy, połączone w pary, ruszyły beze mnie. Nie miałem możliwości ich powstrzymać, ponieważ poziom adrenaliny u takich psów, szczególnie na początku treningu, jest tak wysoki, że nie docierają do nich żadne bodźce. Psy są całkowicie skoncentrowane na bieganiu. Tak jak mówiłem, był 15 listopada, ale nie było jeszcze śniegu, dlatego nie mogłem odnaleźć psów po śladach. Dość ważne było to, jak psy były zapięte: Dali i Unia były w pierwszej parze, w drugiej biegły Cappy i Kura, w trzeciej Mini i Ural, a w ostatniej Buck i Lemon. Wszystkie psy były młode, miały około 2 – 3 lat, dla wszystkich był to drugi sezon biegania, nie miały jeszcze za dużo doświadczenia. Po zerwaniu się liny natychmiast biegiem ruszyłem za nimi, ale piechotą nie miałem szans ich dogonić. Mimo to po około 20 minutach znalazłem Mini. Wracała do mnie po ścieżce w lesie, gdzie odbywały się nasze treningi. Miała na sobie szelki, ale nie miała linek, które łączyły ją z liną główną. Okazało się, że ma lekko skaleczoną łapę. Wróciliśmy razem do domu, ponieważ szybko zapadał zmierzch. Wziąłem samochód i przez całą noc jeździłem po lesie szukając pozostałych psów, bo wydawało mi się, że muszą znajdować się gdzieś blisko. Wiedziałem, że psy przebiegły dwa pierwsze zakręty taką samą trasą, którą biegliśmy na poprzednim treningu, natomiast na trzecim zakręcie pobiegły inaczej, o czym świadczyły ślady łap na piasku. Po północy wróciłem do domu, przespałem się i przed godziną piątą rano na nowo rozpocząłem poszukiwania. Zawiadomiłem wszystkich leśniczych oraz koła łowieckie, prosząc o pomoc i nie strzelanie do psów. Między godziną 10 a 11 przed południem do domu wrócił Buck. Nie wracał jednak od strony lasu, ale od strony innej wsi, co mnie zaskoczyło. On biegł w ostatniej parze, czyli dwa pierwsze psy, które wróciły, biegły z tyłu zaprzęgu. Ponieważ Buck wrócił od strony wsi, od razu tam pojechałem i zacząłem pytać o psy. Znalazłem ludzi, którzy poświadczyli, że w nocy do wsi wbiegło stado psów, ale nie zatrzymały się, tylko pobiegły dalej. Ludzie skierowali mnie do jednego z mieszkańców, który miał dom pod lasem. Ten mężczyzna poświadczył, że w nocy obok jego domu zatrzymały się jakieś psy, ale ponieważ było już ciemno, nie widział dokładnie jakie. Rzeczywiście, w pobliżu znalazłem ślady, ale do niczego mnie to nie doprowadziło. Mimo to w ciągu następnych dni dokładnie sprawdziłem całą okolicę. W tzw. międzyczasie szukaliśmy psów na inne sposoby. Zamieściliśmy ogłoszenia na forach internetowych, ale to nie przyniosło żadnych rezultatów i uważam, że takie działania nie mają sensu w przypadku zaginionego psa, bo ludzie, którzy siedzą w domu przed komputerem nie chodzą po lesie czy ulicach szukając psów. Dodatkowo, kiedy pies nam zginie, zazwyczaj nie odbiega daleko, więc informowanie ludzi z drugiego końca kraju nic nie da. Co innego jednak, jeśli pies zostanie skradziony lub wywieziony. Oprócz ogłoszeń na forach internetowych i portalach społecznościowych, zamieściliśmy ogłoszenia w lokalnej prasie oraz stacjach radiowych, ale to też nie przyniosło żadnych rezultatów. Poprosiłem o pomoc księży z pobliskich parafii, którzy ogłaszali zaginięcie moich psów po niedzielnych mszach, ale bez skutku. Wciąż jeździłem po okolicy i rozmawiałem z każdym napotkanym człowiekiem. Nauczyłem się, że psy należy opisywać jak najprościej, bo ludzie nie znają się na rasach i nawet jamnik będzie podobny do huskiego. Opisywałem więc psy jako podobne do wilków, ciągnące sanki, ale nie agresywne, żeby ludzie się nie bali. Trzeciego lub czwartego dnia poprosiłem jurajski oddział GOPRu o pomoc w szukaniu psów. Pięć ekip na quadach rozpoczęło poszukiwania w okolicznych lasach. Miałem nadzieję, że uda im się coś znaleźć. Myślałem, że kiedy ja jeżdżę sam jeden, jestem w jednym miejscu, a psy w tym czasie mogą znajdować się w innym, ale pięć ekip z pewnością coś znajdzie. Niestety, byłem w błędzie. Z wszystkich działań w ciągu tych pierwszych kilku dni, najbardziej owocne było moje jeżdżenie po wsiach i rozmawianie z ludźmi. Natknąłem się wtedy na kogoś, kto powiedział mi, że do jego sąsiada przybłąkał się ostatnio taki pies. Natychmiast pojechałem pod wskazany adres i tak znalazłem Lemona. Pies był już w kojcu, miał miskę z jedzeniem, ale kiedy wszedłem do domu ludzi, którzy go przygarnęli okazało się, że jest tam bardzo chore dziecko. Wytłumaczyłem tym ludziom, że pies należy do mnie, podziękowałem im za opiekę, ale zabierając Lemona zrozumiałem, że był w pewnym sensie spełnieniem marzeń tego chorego chłopca. Obiecałem sobie, że jeśli w trakcie tych poszukiwań spotkam huskiego, który nie będzie mój, ale będzie szukał domu, to przywiozę go właśnie tutaj. I tak się stało. Kiedy podjąłem inne działania mające na celu znalezienie moich psów, poznałem chyba wszystkie szwendające się huskie w okolicy. Jednego z nich podarowałem temu choremu chłopcu i wiem, że żyje z nim do dziś. Piątego dnia, kiedy w zasadzie żadne z dotychczasowych działań nie przynosiło rezultatów, zacząłem się zastanawiać nad innymi sposobami. Założyłem, że wszystkie psy są już luzem i nie stanowią zaprzęgu, ponieważ te 3 psy, które do tej pory znalazłem, były każdy w innym miejscu. Zrobiłem nowe plakaty, na których na pierwszym miejscu i największymi literami była podana kwota oraz słowo NAGRODA, dopiero pod spodem napisałem za co i opisałem psy. Plakaty rozwiesiliśmy we wszystkich okolicznych sklepach, barach (wbrew pozorom ich stali bywalcy wiedzą najwięcej i bardzo zależy im na nagrodzie pieniężnej) oraz szkołach, co okazało się strzałem w dziesiątkę, bo dzieci wiedzą kto ma jakiego pieska i u kogo pojawił się nowy czworonóg. Podkreślam, że ważne jest, by kwota nagrody oraz słowo NAGRODA były na pierwszym miejscu. Tylko takie ogłoszenia wzbudzają zainteresowanie. Takie ogłoszenie ma jednak jeden minus: nagle każdy burek w okolicy był podobny do wilka, co drugi był widziany w szelkach, a co trzeci nawet w zaprzęgu. Odbierałem kilkanaście telefonów dziennie od ludzi ze wsi oddalonych nawet 40 km od naszej. Sąsiedzi śmiali się, że nigdy nie widzieli tylu ludzi chodzących po lesie w listopadzie, chociaż nie jest to już pora grzybiarzy. Sprawdzałem każdą informację, choć najczęściej okazywało się, że wskazany pies jest zwykłym kundelkiem, albo nawet jamnikiem. Ale nie traciłem nadziei. Po kolejnych 4 dniach, czyli po 9 dniach od wypadku, dzięki nowym ogłoszeniom znalazłem kolejne dwa psy, Urala i Kurę. Przed godziną 5 rano zadzwonił do mnie właściciel sklepu spożywczego ze wsi nieopodal, mówiąc, że właśnie przywiózł towar do sklepu i widział, jak główną ulicą biegły dwa psy podobne do tych z opisu. Pamiętam, że wsiadłem do samochodu w pidżamie i pojechałem natychmiast. Przejechałem tę miejscowość dwa razy i kiedy zawracałem zobaczyłem biegnących Urala i Kurę. Ural przywitał mnie typowym dla huskich „uuuu” i od razu wskoczył do samochodu. Natomiast Kura pobiegała w stronę pobliskiego młodnika, ale wtedy nie skojarzyłem tego inaczej niż z faktem, że jest ona dość nieufną suką. Pojechałem za nią, wysiadłem z samochodu i po krótkiej chwili udało mi się namówić ją, by wskoczyła do bagażnika. Tak więc po 9 dniach z 8 psów, które zaginęły, miałem 5. Kiedy minęły kolejne 4 dni i nie znalazły się pozostałe psy, zerwaliśmy wszystkie stare plakaty i rozwiesiliśmy nowe, w nowej kolorystyce i z nowymi zdjęciami. Dzięki temu ludzie dostali sygnał, że psy nie zostały jeszcze odnalezione i poszukiwania wciąż trwają. Mimo to wraz z upływającymi dniami zacząłem tracić nadzieję na znalezienie pozostałych psów. Sprawdzałem wszystkie informacje, których wciąż napływało dużo, ale były coraz bardziej zwariowane. Przyszedł jednak 9 grudnia, czyli 24 dzień od wypadku. Zadzwonił do mnie pan z tej samej wsi, od strony której wrócił Buck, i w której znalazłem Urala i Kurę, z informacją, że w lesie za jego podwórkiem są chyba jakieś psy. Pojechałem już nieco sceptycznie nastawiony. Ten mężczyzna zaprowadził mnie do tego samego młodnika, do którego pobiegła Kura, kiedy ją znalazłem. W jego głębi zobaczyłem psa w szelkach, który poruszał się metr w lewo i metr w prawo. Podbiegłem do niego i okazało się, że był to Cappy, tak bardzo zaplątany w liny, że miał tylko metr luzu. Obok niego leżała zaplątana w liny pierwsza para, czyli Dali i Unia, leżeli jedno na drugim. Poprosiłem pana, który mnie tam przyprowadził, o nóż, by odciąć Cappiego i zawiozłem go do domu. Nie byłem w stanie wytłumaczyć żonie dlaczego muszę wrócić w tamto miejsce, pojechałem i przywiozłem Dalego i Unię. Tamtego dnia był u nas akurat znajomy weterynarz, którego natychmiast poprosiłem o zbadanie Cappiego. Okazało się, że pies jest w bardzo dobrym stanie, mimo, że od wypadku minęło 24 dni. Niestety, Unia i Dali nie żyli. Znalazłem wszystkie 8 psów, ale dwoje z nich nie udało mi się znaleźć żywych. Uważam jednak, że kiedy zginie nam pies, należy szukać go do samego końca, wykorzystując wszelkie możliwości i nie poddając się, nawet jeśli nie znajdziemy psa żywego, przynajmniej będziemy wiedzieli co się z nim stało. To są bardzo trudne emocje, które pozostają żywe nawet po upływie czasu. Po tym wydarzeniu miałem wiele wątpliwości, czy trenować jeszcze psy i brać udział w zawodach. Pomogli mi bardzo inni maszerzy, którzy wytłumaczyli mi, że był to nieszczęśliwy wypadek, z którego należy wyciągnąć odpowiednie wnioski na przyszłość, by dbać o bezpieczeństwo psów, jednak nie należy rezygnować ze swojej pasji. Z czasem znów zacząłem trenować i jeździć na zawody, jednak nie przeprowadzam już treningu, jeśli nie mam na to wystarczająco dużo czasu. Podsumowując, które ze sposobów na szukanie zaginionego psa są najbardziej skuteczne, opowiem historię, jak znaleźliśmy jednego z chartów z naszej hodowli, zaginionego na drugim końcu Polski. Był to kilkumiesięczny szczeniak, który samodzielnie wybrał się na spacer i nie wrócił. Nagabywany przez nas o wieści właściciel wreszcie przyznał się, że nie ma psa. Na początku moja żona, Agata, i jej koleżanki umieściły informacje na forach internetowych, ale kiedy to nie przyniosło rezultatów, przekonałem Agatę, by zadzwonić do dyrektorów szkół podstawowych w pobliżu miejsca zamieszkania właściciela psiaka i poprosić o wydrukowanie i rozwieszenie przygotowanego przez nas ogłoszenia. Nie spotkaliśmy się z odmową, wszyscy wykazali wiele chęci, by pomóc. Po 3 dniach zadzwonił do nas chłopczyk z informacją, że ma takiego pieska. Nasza koleżanka, która mieszkała bliżej, pojechała to sprawdzić i okazało się, że jest to nasz zaginiony szczeniak. W ten sposób, nie ruszając się z domu znaleźliśmy psa, który zaginął w drugim końcu kraju. Kto jak kto, ale dzieci wiedzą najlepiej, gdzie pojawił się nowy piesek. Wysłuchała Paulina Ziółkowska
Uciekł mi kot, co robić? Mój kot wypadł przez okno - co teraz? Słyszałam to już wiele razy. Odpowiedź jest prosta: szukaj swojego kota! Stworzyłam ten poradnik, by ci pomóc. Wykorzystaj "złote godziny". Działaj jak koci detektyw. Skorzystaj ze sprawdzonych sposobów, by znaleźć kota i udzielić mu niezbędnej pomocy jak najszybciej. Nawet, jeśli podjęłaś niewłaściwe decyzje, albo nie dopilnowałaś czegoś, czas na emocje, a także (mam nadzieję!) na wyciągniecie wniosków przyjdzie później. Skoncentruj się. Masz zadanie: musisz odnaleźć swojego kota. Jest jedna, najważniejsza zasada: jeśli kot zaginął, szukaj go niezwłocznie od momentu, w którym się o tym dowiedziałaś. Czas działa na waszą niekorzyść: wykorzystaj "złote godziny". Uważam, że w przypadku zdrowego kota bez obrażeń, kluczowe dla szybkiego odnalezienia jest kilka, maksymalnie kilkanaście "złotych godzin". Rozumiem to tak, że po tym czasie, odszukanie kota jest znacznie trudniejsze, choć wciąż całkiem realne. Urazy, problemy zdrowotne, niekorzystna pogoda itp. mogą istotnie skracać ten czas. Nie da się ściśle określić, czy "złotych godzin" jest na przykład pięć, czy dwanaście. Wszystko zależy od uwarunkowań na miejscu, kondycji psychofizycznej kota, jego historii i wielu innych czynników. Przykładowo: na terenie intensywnie zabudowanym, z dużym natężeniem ruchu samochodowego i małą liczbą kryjówek, czasu będzie na pewno mniej niż na obszarze z umiarkowaną zabudową, małym ruchem kołowym i dużą liczbą kryjówek. Załóż, że szukasz rannego kota, który musi otrzymać pomoc natychmiast. Najczęściej nie wiadomo na pewno, w jakim stanie jest zaginiony kot. Nawet jeśli wydostał się z domu bez obrażeń, na przykład wybiegając przez drzwi, mógł ich doznać chwilę później. Każdy uraz negatywnie wpływa na szanse kota. Dlatego szukaj kota zakładając, że jest ranny i musi otrzymać pomoc natychmiast. Urazy psychiczne także zmniejszają zdolność kota do przetrwania. Liczą się nie tylko obrażenia fizyczne. Kot może być w szoku, na przykład po wypadnięciu z okna, nieoczekiwanym znalezieniu się na ulicy, uderzeniu przez samochód, ataku psa. Pamiętaj, że kot nie planuje ucieczki. Nie przewiduje, że znajdzie się w określonym miejscu i zachowa się w określony sposób. Działa instynktownie. Okoliczności najczęściej go zaskakują. W osobnym tekście znajdziesz kilka uwag na temat specyfiki poszukiwania kotów wychodzących. Przeczytaj tekst Co robić, kiedy zaginie kot wychodzący? Trzy plany czasowe poszukiwań: godziny, dni, tygodnie. Jeśli zdarzyło się nieszczęście i szukasz zaginionego kota, trzymam kciuki, by znalazł się w pierwszych godzinach po zdarzeniu. Nie zawsze tak jest. Nie przerywaj poszukiwań i działaj w kolejnych dniach i tygodniach, jeśli to konieczne. Poniżej znajdziesz porady kociego behawiorysty, dzięki którym zwiększysz szanse na powodzenie akcji. Ich streszczenie w mocno uproszczonej formie infografiki znajdziesz na końcu tekstu. Zachęcam jednak do przeczytania także całego tekstu, bo to ważny temat. Pierwsze godziny: złoty czas poszukiwań. Kilka, kilkanaście pierwszych godzin po zaginięciu kota to "złoty" czas poszukiwań. Działaj! Liczy się każda minuta. Im mniej czasu minęło od zaginięcia kota, tym bardziej prawdopodobne, że jest bardzo blisko miejsca z którego uciekł! Upewnij się, że kota naprawdę nie ma w domu i ustal jak najdokładniej czas zniknięcia. W pierwszych godzinach poszukiwań nie trać czasu na opisywanie problemu w internecie, zalewanie się łzami, czy jazdę do drukarni po plakaty z ogłoszeniem wielkości bilbordu. Skoncentruj się i szukaj. Natychmiast rozpocznij poszukiwania i kontynuuj je aż do skutku. Zacznij "myśleć jak kot", by zwiększyć szanse na odnalezienie kota. Wyjdź przed dom i zastanów się, który kierunek mógł mu się wydać najbardziej atrakcyjny lub bezpieczny. Pamiętaj, że koty wybierają zwykle drogę tak, by być osłonięte - pod murami budynków, pod samochodami... Przyjrzyj się, jakie potencjalne kryjówki kot mógł wykorzystać (weź pod uwagę, że przerażony kot potrafi wcisnąć się do "mysiej dziury"!). Zerkaj na wysokie krzewy i drzewa - kot mógł się na nie wspiąć. Jeśli masz zdjęcie kota (najlepiej całej sylwetki), miej je ze sobą (np. w telefonie). Wychodząc na poszukiwania zabierz ze sobą: naładowany telefon komórkowy, małe karteczki ze swoim numerem telefonu i krótkim opisem kota, transporterek i karmę. Jest spora szansa, że kot jest bardzo blisko ciebie. Gdzie może być kot? W pierwszym dniu szczególnie intensywnie szukaj kota w promieniu 100-200 metrów od miejsca zaginięcia. Możliwe, że przestraszony kot ukrył się w pierwszej lepszej kryjówce, tuż koło domu i nie będzie wychodzić z niej dłuższy czas. Sprawdź wyższe piętra. Kot mógł powędrować schodami w górę, a nie w dół. Jeśli kot uciekł przez otwarte drzwi wejściowe i znalazł się na klatce schodowej, niekoniecznie pobiegł w dół, ku wyjściu. W sytuacji, w której ma do wyboru dwie drogi, naturalnym wyborem kota może być wędrówka w górę. Kot bezpieczniej czuje się wchodząc w miejsca położone wyżej. Piwnice to obowiązkowe miejsce poszukiwań. Jeśli jest fizycznie taka możliwość, kot mógł skierować się ku piwnicy, zamiast wybrać drogę na zewnątrz budynku. Dlatego jeśli kot uciekł "dopiero co" przeszukaj budynek i powiadom o jego ucieczce sąsiadów, prosząc ich o pomoc. Unikniesz dzięki temu sytuacji, w której ty będziesz przeczesywać okoliczne lasy, podczas kiedy twój kot ciągle będzie w pobliżu. Szukaj ponownie w miejscach, które już były sprawdzone. Nie ma znaczenia, że obeszłaś już wszystkie kąty. Wróć do domu, napij się herbaty, a potem wyjdź i szukaj jeszcze raz, aż do skutku. Zaangażuj w pomoc (w miarę możliwości) rodzinę i przyjaciół. Teraz naprawdę nie ma nic ważniejszego i nie możesz odkładać rozpoczęcia poszukiwań "do jutra". W nocy lub nad ranem, gdy wokół będzie cicho, zdezorientowany i przerażony kot może zacząć nawoływać - rozpaczliwie miauczeć. To ułatwia zlokalizowanie go. Proś o pomoc! Miej oczy otwarte, nie wahaj się prosić napotykanych ludzi o pomoc. Pytaj, czy nie widzieli kota i jednocześnie wręczaj im karteczki ze swoim numerem telefonu i opisem kota, na wypadek, gdyby zobaczyli go później. Bardzo pomocne mogą być osoby spacerujące z psami (wychodzą na spacer kilka razy dziennie!) i dzieci (spędzają często wiele czasu na podwórku). Przeprowadź jak najwięcej rozmów, nigdy nie wiesz, która okaże się najważniejsza. Nie pozwól, by paraliżowało cię onieśmielenie. Pierwsze dni: zwiększenie liczby działań. Minęła doba. Działaj! Wiem, że jest ciężko i możesz czuć zniechęcenie brakiem sukcesu. Nie poddawaj się, szukaj kota intensywnie, każdego kolejnego dnia. Wprowadź działania uzupełniające. Są bardzo ważne, zwiększają szanse na odnalezienie kota. Jednak nie zastępują one aktywnego poszukiwania kota przez opiekuna! Do listy zadań dopisz jeszcze kilka spraw, jeśli nie zostały załatwione wcześniej. Powieś ogłoszenia papierowe w miejscach poszukiwania kota. Opisz kota wskazując obiektywnie widoczne cechy charakterystyczne, jeśli możesz dodaj zdjęcie. Od razu wyznacz choć niewielką nagrodę za znalezienie kota. To dodatkowa motywacja. Może być decydująca zwłaszcza dla osób, które nie są miłośnikami kotów i na co dzień nie zwracają na nie większej uwagi. Uwaga: ogłoszenia papierowe na słupach często znikają po kilku godzinach. Dlatego jednorazowe rozwieszenie ogłoszeń to o wiele za mało. Należy je uzupełniać każdego dnia! Polecam uzyskanie zgody na powieszenie ogłoszenia w miejscach lokalnie popularnych - osiedlowym sklepiku, kiosku koło przystanku, lecznicy, sklepie zoologicznym... Takie ogłoszenie będzie wisieć o wiele dłużej. Nie bój się prosić o pomoc - naprawdę wielu ludzi lubi koty! W ogłoszeniach odwołuj się do emocji. Nie bój się pisać, że tęsknicie za kotem, że boicie się o jego los, że zależy wam na nim. Jeśli w domu przyjacielem kota i opiekunem było dziecko, zaangażujcie je w poszukiwania, jeśli to tylko możliwe. Ogłoszenia opracowane przez dzieci są bardzo chętnie udostępniane i niezwykle mocno angażują odbiorców. Zamieść ogłoszenia w Internecie. W pierwszej kolejności dawaj ogłoszenia na stronach popularnych lokalnie i stronach tematycznych (poświęconych kotom). Wykorzystaj siłę mediów społecznościowych takich jak na przykład Facebook. Możesz dodawać wiadomości o poszukiwaniach zarówno w grupach lokalnych, jak i tematycznych (np. w grupie Koty). Powiadom lecznice, organizacje i schronisko. Na początek wybierz lecznice weterynaryjne najbliższe miejscu zaginięcia kota, wolontariuszy lokalnych organizacji zajmujących się kotami i miejscowe schronisko dla zwierząt. Powiadamiając schronisko dla zwierząt nie zapomnij o tym, że nie zawsze to najbliższe twojemu miejscu zamieszkania ma podpisaną umowę z twoją gminą na przyjmowanie bezdomnych kotów. Powiadom wszystkie schroniska, do których potencjalnie może trafić twój kot. Pamiętaj, że to może nie wystarczyć: pracownicy schronisk zajmują się tak dużą ilością zwierząt, że mogą nie zapamiętać opisu twojego kota. Dlatego w ślad za telefonem do schroniska, wyślij mail ze zdjęciem, opisem kota, numerem telefonu do siebie. W miarę możliwości nawiąż kontakt z wolontariuszami zaangażowanymi w pracę w schronisku i poproś ich o pomoc - zwracanie uwagi na nowo przybyłe do azylu koty. Po dobie od zaginięcia szukaj kota w promieniu 200-500 metrów od miejsca zdarzenia. Stopniowo zwiększaj obszar poszukiwań. Koty przemieszczają się głównie nocą. Mniejszy ruch i hałas na ulicach sprawia, że przerażonemu kotu łatwiej wtedy opuścić kryjówkę w poszukiwaniu wody i jedzenia. Dlatego tak ważne jest, by próbować odnaleźć kota szybko, zanim oddali się od miejsca zaginięcia. Jeśli twój kot jest wyjątkowo ufny w stosunku do obcych ludzi i ewentualnie ma doświadczenia związane z wychodzeniem na klatkę schodową, może próbować dostać się do innych budynków wraz z wchodzącymi do nich lub wychodzącymi ludźmi. W kolejnych dniach po zaginięciu intensywniej szukaj wieczorem i o świcie! Koty są wtedy (dotyczy to całego gatunku) szczególnie aktywne. Twoje nawoływanie nocą (nawet ciche "kicianie") ma większą szansę być usłyszane przez kota, ty także możesz łatwiej usłyszeć jego miauczenie. Szukając kota nawołuj go, używając słów, które zna i lubi. Staraj się używać tonu i zwrotów kojarzących się kotu z pozytywnymi doznaniami, na przykład karmieniem. Uwaga! Należy unikać krzyku, zwłaszcza dramatycznego. Rozpaczliwe wołanie "Kaaacpeeereeek!!!" słyszane w całej okolicy raczej nie zachęci kota do wyjścia z kryjówki. Możesz po prostu mówić do kota, czułym, łagodnym głosem, tak, jak zawsze. Pamiętaj, że koty mają świetny słuch. Kot raczej nie podbiegnie do ciebie, musisz go wyszukać, wypatrzeć, wytropić. Miej szeroko otwarte oczy i uważnie przyglądaj się potencjalnym kryjówkom. Nasłuchuj w ich pobliżu. Zaglądaj pod samochody, przeszukuj zarośla, piwnice, klatki schodowe... W pierwszych dniach kot, który nigdy dotąd nie wychodził, może być sparaliżowany strachem. Nie będzie w takiej sytuacji reagował na wołanie opiekuna. Nawet, jeśli dobrze zna swoje imię i jest głodny. Wynika to z naturalnej potrzeby kota, by w sytuacji zagrożenia ukryć się przed potencjalnym niebezpieczeństwem. Codziennie o zmroku zanieś karmę i wodę w miejsce potencjalnych kryjówek. Wybieraj w miarę możliwości miejsca poza zasięgiem spacerujących psów. Jest szansa, że kot zacznie przychodzić tam, gdzie choć raz udało mu się znaleźć coś do jedzenia i dzięki temu go odnajdziesz. Dokarmianie może też zwiększyć jego szanse na przeżycie (choć nie będzie pewności, jakie zwierzę zjadło pozostawiony pokarm). Wykorzystaj pogodę! Jeśli kot zaginął zimą, poszukuj go tuż po opadach śniegu, zwłaszcza nad razem. Wtedy z łatwością zauważysz ślady kocich łapek, dzięki czemu zorientujesz się w kocich ścieżkach wokół miejsca zaginięcia twojego kota. Dowiesz się, gdzie koty znajdują schronienie i gdzie najchętniej się pojawiają. Zaangażuj sąsiadów, rodzinę i przyjaciół! Zaangażuj rodzinę, sąsiadów, przyjaciół - im więcej osób będzie wypatrywać kota, tym większa szansa, że uda się go odnaleźć. Jeśli kilka osób jednocześnie szuka kota, teren przeczesujcie pojedynczo. Chodzenie większą grupą odwraca uwagę poszukujących (rozmowy). Wykorzystaj potencjał poszukiwań prowadzonych jednocześnie w kilku miejscach. Pierwsze tygodnie: systematyczna praca wg schematu. Tak, wiem - minęło już dużo czasu. Jednak nie poddawaj się. Poszukiwania wchodzą w kolejną fazę. Działaj! Nie poddawaj się, nie trać wiary w odnalezienie kota! Do listy zadań dopisz nowe punkty. Regularnie (najlepiej codziennie) przeglądaj ogłoszenia o zwierzętach. Czytaj zarówno te wywieszone w twoim bliższym i dalszym otoczeniu, jak i w Internecie. Nie ograniczaj się do ogłoszeń o znalezionych kotach. Przeglądaj też anonse o zwierzętach do adopcji, poszukujących domu. Jeśli ktoś zaopiekował się twoim kotem, jest bardzo prawdopodobne, że zamieści takie ogłoszenie. Raz w miesiącu jedź do schroniska dla zwierząt. Sprawdź osobiście, czy wśród znalezionych zwierząt nie ma twojego. Zwierzęta często trafiają do schronisk wiele miesięcy po tym, jak straciły dom! Nikt nie rozpozna twojego kota tak jak ty. Tym bardziej, że czas poza domem mógł sporo zmienić w jego wyglądzie prezentowanym w ogłoszeniach. Najpewniej kot może być chudszy i brudny, może też mieć widoczne ślady urazów. Raz na dwa tygodnie zadzwoń do organizacji, sprawdź pobliskie lecznice. Nie licz na to, że ktoś będzie pamiętał o tobie i twoim kocie. Musisz wciąż przypominać o trwających poszukiwaniach. Ludzie zajmujący się zwierzętami mają mnóstwo pracy i najczęściej nie są w stanie zająć się wsparciem poszukiwań. W kolejnych tygodniach rozszerz obszar poszukiwań do promienia kilku kilometrów. To dużo, ale bez wątpienia taki może być teren, po którym przemieszcza się kot. Wiem, że to mało realne, żeby taki obszar patrolować osobiście codziennie. Dlatego wraz z upływem czasu i zwiększeniem obszaru działania rośnie rola przepływu informacji i współpracy z innymi ludźmi. Także ogłoszenia rozwieszaj w promieniu kilku kilometrów od miejsca zaginięcia. Większy teren podziel na małe fragmenty. Patroluj dokładnie codziennie mniejszą część. Pracuj systematycznie, to będzie znacznie skuteczniejsze niż chaotyczne poszukiwania na całym obszarze. Znam historię kota, który odnalazł się pół roku po zaginięciu. Uciekł niedługi czas po adopcji. Niestety nowa opiekunka szukała go krótko i bez przekonania. W poszukiwanie zaangażowała się osoba, która była przyjaciółką kotów i osoby, która kota oddała do adopcji. Regularnie, przez wiele miesięcy rozwieszała ogłoszenia, na bardzo dużym obszarze. W końcu ktoś wypatrzył kota. Właśnie TEGO kota, choć przecież tak wiele kotów jest podobnych do siebie. Pamiętaj, że choć takie historie wyglądają na "cud", koty odnajdują się nie dzięki "cudom", a dzięki świadomie podejmowanym przez ludzi działaniom. Szukaj kota w skupiskach kotów wolno żyjących. Wraz z upływem czasu, to coraz istotniejsza kwestia. Koty, by przetrwać, muszą znaleźć miejsce, w którym ktoś je dokarmia i umożliwia im schronienie. Zwracaj uwagę na stojące w ustronnych miejscach miseczki, to miejsca, gdzie koty mogą przychodzić. Nadal szukaj kota regularnie. Przypominaj o trwających poszukiwaniach osobom, z którymi wcześniej nawiązałaś kontakt. Jeśli kot mieszkał w domu z psem, na poszukiwania kota zabieraj psa ze sobą. Jeśli zwierzaki żyły w przyjaźni, to jest spora szansa, że to właśnie pies odnajdzie "swojego kota". Szanse rosną, jeśli zna komendę "szukaj". Nawet, jeśli nie układało im sie idealnie, pies może być bardzo pomocny, pod warunkiem dobrej współpracy z człowiekiem. Jakiś czas temu zaginął wychodzący od lat, kot jednej z osób, z którymi współpracuję. Tego dnia w obejściu (to teren poza miastem) widziany był lis. Osoby, które starały się w tej sytuacji doradzić coś opiekunce, podzieliły się na dwie frakcje: nie ma co szukać, lis zagryzł kota i drugą: kot sam wróci. Jednak kot nie wracał, choć mijały kolejne dni. Jak zawsze zaproponowałam intensywne poszukiwania. Co się okazało? Kot został odnaleziony przez psa z którym mieszkał, głęboko w lesie. Prawdopodobnie został tam zagoniony przez lisa i nie potrafił sam wrócić. Współpracuj z karmicielami i wolontariuszami pomagającymi kotom. Nawiąż kontakt z osobami, które dokarmiają koty w pobliżu miejsca, gdzie mieszkasz. Karmiciele kotów zwykle bardzo dobrze znają koty na swoim terenie i pierwsi zauważają, jeśli w miejscach dokarmiania pojawia się jakieś nowe zwierzę. Jeśli nie wiesz kto dokarmia koty w twojej okolicy, zostaw w miejscach karmienia kotów (przy miseczkach) ogłoszenie z prośbą o kontakt. Im więcej czasu upłynęło od zaginięcia kota, tym bardziej musisz polegać na pomocy innych ludzi - teren, na którym może znajdować się kot jest zbyt duży, by samodzielne poszukiwania były wystarczające. Jeśli ktoś szuka bez wiary w znalezienia kota, nie odnajdzie go. Ten tekst jest przeznaczony dla osób, które są gotowe poświęcić swój komfort i zaangażować się. Osobą, której powinno najbardziej zależeć na znalezieniu kota, jesteś ty. W chwilach zwątpienia myśl o tym, że twój kot czeka na to, żebyś go odnalazł. Nigdy nie szukaj wymówek - po prostu wyjdź z domu i szukaj. Autorka tego krótkiego poradnika zajmuje się kotami od niemal dwudziestu lat. Przez wiele lat pracowała z kotami na ulicy, a następnie z kotami w kociarni schroniska, odpowiadając za wszystkie kluczowe decyzje ich dotyczące. Wiele razy pomagała szukać zagubionych kotów zrozpaczonym opiekunom i ma na tym koncie wiele sukcesów. Od dziesięciu lat pracuje jako dyplomowany behawiorysta, zoopsycholog. Możesz mi zaufać, wiem co piszę i zawsze jestem po stronie kotów. Powodzenia! Magdalena Nykiel Ps. 1Czasem słyszę, że poszukiwania nie mają sensu, bo kot na pewno zginął, na przykład po uderzeniu przez samochód, lub upadku z wysokiego piętra. Moja odpowiedź jest zawsze taka sama: tym bardziej trzeba intensywnie szukać. Koty potrafią przeżyć wiele dni z poważnymi obrażeniami. Jeśli nie uda się dotrzeć do kota na czas, przynajmniej uzyskasz potwierdzenie jego losu. Nie ma nic straszniejszego dla rannego kota niż porzucenie przez opiekuna nadziei na jego odnalezienie. zaginionego kota to nie przelewki. Widzisz, że to wymaga zaangażowania, często poświęcenia, może oznaczać koszty i trudności. Najczęściej przyczyną zaginięć jest mniejsze lub większe zlekceważenie zabezpieczeń okien lub chwilowa nieuwaga. O sytuacji całkowitego lekceważenie bezpieczeństwa kota nie wspominając. Ludzie, którzy wcale nie martwią się bezpieczeństwem kota, najczęściej nie szukają go, kiedy zaginie. Wiele osób szuka nieskutecznie, przyjmując jedną z postaw, o których piszę w artykule 7 taktyk, dzięki którym na pewno nie znajdziesz kota, który zaginął. Ci jednak, którzy po prostu gdzieś popełnili błąd, coś przeoczyli, lub nie docenili jakiegoś zagrożenia ("mój kot nigdy nie wskakiwał na parapet"), zwykle płacą za zaginięcie niemałą cenę (materialną i niematerialną). Chociaż to los kota jest tu najważniejszy, to w takich sytuacjach widać, że także ludziom wcale nie opłaca się lekceważenie bezpieczeństwa zwierząt i oszczędzanie na nim. Infografika -- UWAGA! Artykuły, opracowania oraz inne treści publikowane na tej stronie, o ile nie zostało to zaznaczone inaczej, są własnością Magdaleny Nykiel i ich wykorzystanie, kopiowanie i przetwarzanie we fragmentach lub całości bez pisemnej zgody autorki jest zabronione.
john dogblogWychowanieSzukanie zaginionego skarbu Szukanie zagubionego skarbu może być świetną aktywnością zarówno dla Ciebie, jak i dla Twojego pupila. Jakie są jej zalety? Przede wszystkim pomoże spożytkować nadmiar energii czworonoga, jest także znakomitą zabawą dla psów, które uwielbiają węszyć i tropić. Pozwoli również na nawiązanie silniejszej więzi pomiędzy Tobą a Twoim psem. W tym odcinku Piotrowi towarzyszy 8‑letni Lolek, który pokaże Wam, jak nauczyć czworonoga takiej aktywności. DO TRENINGU BĘDĄ POTRZEBNE: ulubiona zabawka Twojego psa smycz John Dog poleca: ZNAJDŹ PRZEDMIOT, KTÓRY EKSCYTUJE TWOJEGO PSA Może to być ulubiona piłka, zabawka do przeciągania lub saszetka, do której schowasz ulubione przysmaki Twojego pupila. Wybierz coś, czego Twój pies będzie chciał szukać. NAUCZ SWOJEGO PSA ODNAJDYWANIA ZGUBY Do tego ćwiczenia przyda Ci się smycz. Zainteresuj psa skarbem, a następnie połóż przedmiot na ziemi w taki sposób, aby pupil nie mógł go chwycić. Odejdź z czworonogiem kilka kroków, odepnij smycz i pozwól pupilowi odnaleźć zagubiony skarb. Jeśli mu się to uda – pochwal go i pobaw się z nim przez chwilę. Jeśli tym skarbem jest saszetka z ulubionymi przysmakami pupila – wyjmij kilka z nich i nagródź psa. WYDŁUŻAJ DYSTANS DZIELĄCY WAS OD SKARBU Stopniowo utrudniaj psu zadanie poprzez zwiększanie dystansu, który dzieli Was od skarbu. Możesz również zmieniać drogę, skręcając w lewą lub w prawą stronę. Pamiętaj także, aby za każdym razem położyć skarb w innym miejscu, dzięki czemu nie pozostawisz tych samych zapachów. POWTÓRZ ZABAWĘ, STOPNIOWO JĄ UTRUDNIAJĄC Jeśli Twój pies opanuje wcześniejsze kroki, możesz utrudnić mu nieco zadanie. Pozostawiaj skarb w taki sposób, aby pies tego nie widział. Zachęć psa do biegania, a kiedy się odwróci, zostaw zabawkę w wybranym przez siebie miejscu. Oddal się z psem od skarbu, a podczas układania śladu dodawaj zakręty. Następnie wydaj komendę „szukaj skarbu” i zachęć psa do poszukiwań za pomocą gestu. Jeśli uda mu się odnaleźć zabawkę – pochwal go i nagródź. Zobacz podobne Wychowanie Jak wykorzystać psi nos podczas treningu? #nauka#zabawa W tym artykule prezentujemy kilka ćwiczeń i zabaw, które wykorzystują najlepiej rozwinięty u psów zmysł, czyli węch! Wychowanie Piotr Wojtków Czemu służy „wypracowanie zabawki”? #nauka#szczeniak#zabawa „Wypracowanie zabawki" to szereg działań mających na celu sprawienie, aby Twój pupil na jej widok zapomniał o całym świecie i skupił się tylko na niej.
Przejdź do zawartości O mnieKontakt AktualnościKategorieCzytelniaPrzepisyCiastkaRękodziełaAktualnościKategorieCzytelniaPrzepisyCiastkaRękodziełaAktualnościKategorieCzytelniaPrzepisyCiastkaRękodzieła Jak odnaleźć zaginionego psa? Pokaż większy obrazek Jak odnaleźć zaginionego psa? Każdy odpowiedzialny opiekun stara się zapewnić bezpieczeństwo swojemu psiakowi, jednak zawsze mogą zdarzyć się różne sytuacje losowe np. pies może się czegoś wystraszyć i wyrwać nam smycz z ręki, pobiec z sarną czy kotem.. . Nasze psiaki nigdy nie zaginęły. Mam nadzieję, że wam również te porady nigdy nie będą potrzebne ale warto wiedzieć jak postępować w takich sytuacjach aby odnaleźć zwierzaka. Poszukiwanie okolicy Zacznij od poszukiwań w okolicy, aby nie była to chaotyczne bieganina najlepiej zaznaczyć na mapie twój domu i wyznaczyć okrąg o promieniu kilku kilometrów. Najpierw przemierzaj ścieżki, którymi zwykle chodzisz z psem a później dalsze okolice, kawałek po kawałku. Pamiętaj, że psy są najbardziej aktywne o świcie i o zmierzchu. Szukaj oczywiście kilka razy w ciągu całego dnia ale skup się przede wszystkim w tych dwóch przedziałach czasowych. Jeśli szukasz psa pieszo zabierz ze sobą smycz i najsmaczniejsze dla twojego psa smakołyki jak suszona sardynki, pieczone mięso – to za czym twój pies szaleje. Jeśli twój pies ma jakąś ulubioną zabawkę to również ją zabierz, najlepiej jeśli jest to zabawka piszcząca bo może jak pies ją usłyszy i twoje przywołania to przybiegnie. Jeśli masz jeszcze jednego psa to weź to ze sobą może wywęszy swojego przyjaciela. Idąc wołaj imię swojego psa, jedzenie trzymaj wystawione na działanie powietrza aby niósł się zapach. Zwracaj szczególną uwagę na takie miejsca jak krzaki, miejsca pod samochodami i inne miejsca w których psiak mógł się schować bo się wystraszył, jest ranny czy chciał się przespać. Szukaj i pytaj ludzi czy nie widzieli psa w miejscach takich jak parki, może pobiegł za królikiem na pole, może do sąsiada, który ma psa Jeśli poszukujesz psa samochodem to poproś o prowadzenie samochodu kogoś znajomego abyś sam mógł zająć się wypatrywaniem psiaka, wołaniem. Prowadząc samemu jedź powoli i się uważnie rozglądaj. Okna miej otwarte aby twój pies cię słyszał. Jeśli twój pies jest nauczony przywołania np. „Chcesz jechać?”. To wołaj psa mówiąc najpierw jego imię a następnie znane dla niego wyrażenie, pamiętaj aby używać wesołego, szczęśliwego tonu jakiego normalnie używasz. Pamiętaj, że jeśli twój pies jest nauczony reagowania na dźwięk, zabawki, gwizdka aby przybiec do ciebie to bez względu czy chodzisz pieszo czy jeździsz samochodem nawołując używaj imienia i dźwięku. Zdjęcia psa Poszukaj kilka ostatnich zdjęć twojego psa najlepiej jedno głowy i jedno całej sylwetki psa. Pokazuj je wszystkim spotkanym osobom. Jeśli pies ma szelki, obroże jakieś ubranko to informuj o tym. Pytaj czy ktoś widział twojego psa w określonej obroży i poinformuj jak mogą się z tobą skontaktować jeśli zobaczą psa. Powiadom sąsiadów Pukaj do drzwi zaprzyjaźnionych sąsiadów i wyjaśnij, że szukasz psa, zostaw ulotki. Jeśli twój pies nie jest przyjazny w stosunku do ludzi, nie oczekuj, że ludzie spróbują nawiązać z nim kontakt. Wówczas podaj im numer telefonu do siebie oraz do straży miejskiej, schroniska, policji którzy zajmą się złapaniem psa. Jeśli twój pies jest przyjazny, poproś ludzi aby go nie ścigali, ale aby ustawili się bokiem do psa a najlepiej skulili się w pozycji bocznej do psa i delikatnie wesoło zawołali psiaka, szczęśliwym, wysokim głosem , aby zwabić psa. Jeśli jest możliwość zwabienia psa na teren, który mogą zamknąć jak ogród, mieszkanie to poproś ich o zwabienie tam psa i zamknięcie drzwi, bramy i następnie zadzwonienie do ciebie. Ludzie powinni również wiedzieć czy twój pies jest przyjazny stosunku do innych psów i kotów. Ulotki Zamieść w okolicy ulotki. Informacje powinny być napisane tak dużą czcionką aby były łatwe do odczytania przez przechodniów poruszających się w obu kierunkach. Pamiętaj o zawieszeniu ich na sygnalizatorach świetlnych, znakach gdzie zatrzymują się ludzie i kierowcy. Widoczne powinno być słowo „NAGRODA” pozytywne nagrody działają również na ludzi. Dobrze jest napisać, że pies „POTRZEBUJE LEKÓW” to może zniechęcić osoby, które będą chciały przywłaszczyć sobie psa na zasadzie „ZNALEZIONE NIE KRADZIONE”. Na dole strony umieść małe karteczki z numerem telefonu aby można było je odrywać bez zabierania całej ulotki. Roznoś ulotki w gabinetach weterynaryjnych, klinikach ratunkowych, schroniskach, fundacjach, zakładach fryzjerskich, sklepach zoologicznych i innych firmach związanych ze zwierzętami, parkach dla psów. Postaraj się również powiesić je w supermarketach, na tablicach ogłoszeń. Rozpowszechniaj ulotki lokalnym pracownikom pocztowym i dostawcom, ludziom, którzy codziennie objeżdżają twoją okolicę, oni mają największe szanse spotkania twojego psa. Daj ulotki dla dzieciom, które grają lub bawią się na ulicy i niech wiedzą, że jest za odnalezienia psa nagroda. Informuj okolicznych przechodniów, którzy mają psy ponieważ one mogą przyciągnąć twojego psa. Jeśli ludzi wykażą chęć przekazania ulotek innym osobom, kierowcom autobusów, taksówek, robotnikom drogowym to daj im więcej ulotek. Daj każdemu, kto spędza czas w okolicy i chce pomóc. Dalsze postępowanie Powiadom lokalnych instruktorów szkolenia i groomerów, bo może zgłosi się do nich ktoś z twoim psem oczekując ich usług. Informujcie policję, straż miejską, schroniska, fundacje zwłaszcza zajmujące się ratowaniem, szukaniem domów dla danych ras jeśli twój pies jest rasowy może do nich trafić. Nawet jeśli twój pies jest mieszańcem w typie danej rasy warto poinformować takie organizacje. Rozpowszechniaj informacje o zaginięciu psa droga online. Publikuj zdjęcia z informacją o zaginięciu na Facebooku, Twitterze i innych portalach społecznościowych. Umieść informację w rubrykach „zaginął pies” w lokalnych gazetach Szukaj psa w schroniskach i fundacjach. Pamiętaj, że nie wystarczy zatelefonować do schroniska trzeba pojechać osobiście do schroniska ponieważ pracownik odbierający telefony może nie wiedzieć jakie są psy w obiekcie, twój pies może być nieprawidłowo oznaczony jak np. źle określona rasa, płeć , wiek. Pamiętaj, aby w schronisku przeszukiwać wszystkie boksy, nawet te zarezerwowane dla płci przeciwnej, nie pomijaj części medycznej , lecznicy, szpitalu dla zwierząt ! Jeśli twój pies został np. potrącony przez samochód czy w jakiś inny sposób poszkodowany będzie w szpitalu. Pokazuj zdjęcie personelowi schroniska i lecznicy Jeśli twój pies jest rasowy lub w typie danej rasy śledź strony internetowe grup zainteresowanych daną rasą, sprawdź też strony internetowe grup ratowniczych dla danej rasy. Jeśli twój pies ma trackera GPS, użyj go. Mam wielką nadzieję, że odnajdziesz swojego psa. Każdy psiak inaczej się zachowuje i podczas odnalezienia jeden może rozradowany natychmiast przybiec, dla innego taka ucieczka może być jedną wielką zabawą, moża bawić sie wesoło z innymi psami i uciekać przed tobą. Pamiętaj, żeby go nie gonić, nie masz szans dogonić psa, psy są o wiele szybsze od nas. Próbuj go wołać, zaklaskać wesoło, pokazać zabawkę i uciekać aby zwrócił na ciebie uwagę i zaczął cię gonić, staraj się wbiec na jakiś zamknięty teren np. do ogrodu gdzie możesz szybko zamknąć bramę aby pies ponownie nie uciekł. Jeśli wołanie nie pomaga możesz spróbować zwrócić uwagę na siebie udając, że upadasz, płaczesz, używaj wysokich dźwięków głosu. Wiele psów reaguje na takie zachowanie, podchodzą zainteresowane, czując, że dzieje ci się coś złego. Najważaniejsze jest aby się nie poddawać. Najważniejsze jest aby myśleć pozytywnie, nie poddawać się. Widziałam podczas mojej praktyki weterynarjnej kota którego odnaleziono po pół roku. Biedak był ofiarą ludzi – złośliwych sąsiadów, którzy nie lubili kotów i go wywieźli daleko od domu. Tułał się pół roku. Jego opiekunowie nigdy nie stracili nadziei i go odnaleźli. 2020-05-11T08:10:20+02:00By Kasia Gryglewska|Kategorie: artykuły, Lifestyle|Tagi: artykuły, czipowanie psa, jak znależć psa, pies, pies uciekł, pomoc, poszukiwanie psa, uciekł mi pies, ulotki, zaginięcie psa|0 komentarzy Podoba ci się ten post. Udostępnij go. Dziękuje :) Z zawodu jestem lekarzem weterynarii, inż. zootechniki i behawiorystą zwierzęcym, od 16 lat prowadzę własną praktykę weterynaryjną i każdy mój pacjent ma odpowiednio dobraną dietę. Jestem członkiem European Society of Veterinary Clinical Ethology (ESVCE) oraz European Society of Veterinary and Comparative Nutrition (ESVCN). Uwielbiam gotować dla siebie a także dla swoich zwierzaków, a mamy w rodzinie cztery "mokre nosy" dwa psie i dwa kocie. Jestem wegetarianką z mnóstwem nowych pomysłów na kolejne dania i rękodzieła. Cenię ręcznie wykonane przedmioty ponieważ mają duszę. Podobne wpisy Page load link
gdzie szukać zaginionego psa