Przygodę z pisaniem rozpoczął od tworzenia opowiadań na lekcjach w gimnazjum, później ruszył humanistyczną ścieżką, wybierając studia z dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Swoje pierwsze teksty publikował na autorskim blogu i w konkursach, by na początku 2023 roku trafić do działu filmowego redakcji Gry- OnLine.pl, gdzie
Witam, czy ktoś zdawał egzaminy eksternistyczne z zakresu LO? W necie dosłownie zero info.. czyżby tak mała zdawalność? Baaaaaardzo proszę o jakiekolwiek informacje.
Koszty. Roczny koszt studiów to 2209 euro za rok (stan na 2022 rok). Kwota jest stała dla studentów zaczynających studia licencjackie i magisterskie. Od kilku lat studenci 1 roku studiów licencjackich mogą liczyć na obniżkę czesnego. Jeśli:
Powtarzanie roku oznacza, że musisz zrobić cały rok od początku. Więc musisz "zdać" wszystkie przedmioty jeszcze raz, co oznacza tak naprawdę formalnie to, że musisz uzyskać zgodę kierownika katedry na przepisanie oceny z danego przedmiotu, który już zaliczyłeś w zeszłym roku. Zazwyczaj nie ma z tym problemu, ale potrafią być
Aktualnie trwa rekrutacja kandydatów na studia I i II stopnia na semestr letni 2023/2024, co oznacza, że studia rozpoczną się od marca 2024 r. Wybór studiów to ważna decyzja życiowa. W dużej mierze zaważy o Twojej przyszłości. To jaką wybierzesz Uczelnię ma ogromne znaczenie. Akademia WSB to najlepszy wybór!
W USA występują studia: Pierwszego stopnia (odpowiednik licencjatu) – 4 lata, Drugiego stopnia (odpowiednik magistra) – od roku do 3 lat. Trzeciego stopnia (odpowiednik doktora) – od 2 do 6 lat. Co ciekawe obowiązkowa nauka w USA może skończyć się nawet w wieku 16 lat, choć maksymalny obowiązkowy wiek nauki to 18 lat.
Różnica między poszczególnymi poziomami studiów nie polega na ilości semestrów w roku akademickim a ogólnej ilości semestrów na danym kierunku. Dla przykładu jednolite studia magisterskie na kierunku psychologia na WSB–NLU trwają 10 semestrów, studia I stopnia z zarządzania to 6 semestrów, a studia podyplomowe z zakresu
QHMYGKg. zapytał(a) o 21:26 Czy mam rzucić studia? Od października tego roku studiuję i ewidentnie efekty tego nie są najlepsze. Studia nie są tymi, które chciałem, choć są mniej więcej powiązane z wymarzonym kierunkiem. Ale życie w wielkim mieście strasznie mnie do wszystkiego zdemotywowało. Nie potrafię się tutaj uczyć, kiedyś tworzyłem (pisałem książki, kręciłem filmy); tutaj nie mam na to najmniejszej ochoty. Jak już zasiadam to cała chęć gdzieś znika. Połowę dnia chodzę jakiś przyćmiony i zmęczony i nic mi się nie chce. Jak wracam co weekend do swojego prawdziwego domu zaczyna mi być lepiej, czuję się jakoś swojo, chodzę zadowolony, nauka nie sprawia mi większych problemów, choć z tworzeniem mam podobnie, ale też nie zawsze. Wydaje mi się, że klimat studiów mnie po prostu tak dołuje i zastanawiam się czy mam je rzucić czy zostać, bo już szkoda, żeby się zmarnowało :/ Odpowiedzi Najpierw znajdź pracę na pełen etat. Ewentualnie 3/4 z możliwością nadgodzin. Jeśli to ci się nie uda, to nie ma sensu rzucać studiów, bo sobie nie poradzisz. Magnumex odpowiedział(a) o 21:36 Jak nie czujesz się szczęśliwy to rzuć studia Deliya odpowiedział(a) o 22:37 Dołuje jak każdego studenta, takie uroki studiów jeśli to nie to co chcesz robić, a na pewno nie masz zamiaru robić 2 kierunków (obecnego i zacząć wymarzony za rok) to rzucaj i się nie bój. Życie jest za krótkie na robienie tego czego się nie chce. zaporka odpowiedział(a) o 11:06 Ja bym rzucał, zresztą sam też rzuciłem ; ) poszukaj pracy, która będzie ci na ten czas odpowiadać, a uczyć się możesz w weekendy, są zaoczne itd. Sam skończyłem szkołe policealną w cosinusie po porzuceniu studiów i pasowało mi to, pozwalało na niezależność. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Cześć, Piszę, bo mam ogromny dylemat. Jestem na II roku prawa. Niestety te studia nie są szczytem moich marzeń, mimo tego, że większość ludzi uważa je za przepustkę do wielkiego świata i sześciu zer na koncie. Wybrałam je, chociaż nie byłam do końca pewna co chcę studiować i co chcę w życiu robić. Po pierwszym roku byłam dość zniechęcona, ale wiele osób powtarzało mi, że na drugim roku wszystko się rozkręci. No i nie rozkręciło się. Nadal nuda. Zawsze chciałam studiować coś, co będzie ciekawe, co będzie moją pasją i będzie powodowało, że będę biegła na zajęcia w podskokach. A niestety nie jest tak. Ponadto obecnie mieszkam z rodzicami, jednak chciałabym się w końcu usamodzielnić itd. Stąd w styczniu zrodził się pomysł, aby przenieść się do innego miasta. Początkowo, żeby nie wprowadzać zbytniej rewolucji w życie chciałam spróbować przenieść się na inną uczelnię na prawo. Jednak mam już na koncie parę nieciekawych ocen, które w końcowym podliczaniu średniej ocen dyskwalifikują mnie. I stąd zrodził się kolejny pomysł. Chciałam podjąć nowe studia- psychologię, oczywiście w innym mieście. Nie uważam się za omnibusa w tej dziedzinie, ale te zagadnienia zawsze przewijały się w jakiś sposób w kręgu moich zainteresowań w mniejszym lub większym stopniu. Ale nie mam też gwarancji, że na 100% te studia spodobają mi się. Nie wiem, co mam zrobić. Z jednej strony mam 21 lat i jestem w takim wieku, że mogę zmienić swoje życie o 180 stopni. Z drugiej strony, mój pomysł może brzmieć jak totalna fanaberia i kaprys nieszczęśliwej studentki. Ale kurcze, wizja kolejnych lat spędzonych na wydziale prawa, na który mam dosłownie alergię jest raczej smutna. Do tego dochodzą opinie na temat psychologii, często słyszę, że jest to kierunek nieprzyszłościowy i skupisko bezrobotnych. Może to idealistyczne podejście, ale zawsze wydawało mi się, że studia to coś inspirującego, co będzie ciekawe i będzie siłą napędową do dalszego rozwoju, działania. Ale z tego co widzę to chyba jest zupełnie inaczej. Nie wiem, dobija mnie jeszcze to, że psychologia trwa 5 lat, a ja już miałabym 2 lata w plecy. Powiedziałam o swoim pomyśle mojej mamie- zamierzałam wziąć urlop dziekański na prawie i spróbować na psychologii, ale wynikła z tego tylko kłótnia i problem został zamieciony pod dywan. Chyba dla niej to jakiś mój nierealny wymysł, którego bez jej wsparcia nie zrealizuję. Ciężko mi obiektywnie na to wszystko spojrzeć i przeanalizować plusy i minusy na chłodno. Dlatego pomyślałam, że może Ty spojrzysz na to z innej perspektywy i podpowiesz, co mogłabym zrobić. Proszę o anonimowość i liczę na szybką odpowiedź : ) Pozdrawiam, Czytelniczka Przede wszystkim dziękuję za e-maila. Pamiętaj o jednym – nie ma głupich pytań. 🙂 Na początku zacznę od Twojej obecnej sytuacji – czyli studiowanie prawa. Zadaj sobie pytanie, czy chcesz spędzić resztę życia będac prawnikiem, adwokatem czy też notariuszem? Z punktu widzenia osoby trzeciej, wizja takiej pracy wygląda świetnie, lecz najważniejsze moim zdaniem jest to jak Ty się z tym czujesz. Niestety pieniądze czy prestiż to argumenty w pełni logiczne, a my jako ludzie oprócz umysłu posiadamy jeszcze serce. Zmuszanie się przez kolejne 30 lat życia do pracy, które nie będziesz lubić sprawi, że staniesz się zgnuśniałą, markotną kobietą, która wylewa swoje frustracje na cały świat. 🙂 Twoi rodzice chcą Twojego dobra, lecz również myślą głównie logicznie. Patrzą przede wszystkim na to, żebyś miała dostatni tryb życia, w miarę bezpieczny i prestiżowy zawód. Pamiętaj, jednak, że jest to Twoje życie. Masz na sobie ogromną odpowiedzialność, ponieważ za wszystkie decyzje poniesiesz konsekwencje. Ok, teraz do rzeczy, co ja bym zrobił? Po pierwsze, zadać sobie pytanie. Co ja chcę w życiu robić? Jaki zawód chciałbym wykonywać? Jak chciałbym zarabiać na życie? Czy byłaby to bardziej praca biurowa czy też w terenie? Z ludźmi czy raczej z arkuszami kalkulacyjnymi? Na podstawie takich prostych pytań można wstępnie nakreślić swoje predyspozycje tak, aby wiedzieć mniej więcej w jakiej branży lub dziedzinie chcielibyśmy się rozwijać. Po drugie, jeżeli interesuje Cię psychologia, nie musi to być tożsame ze studiowaniem tego kierunku. Dlaczego chcesz koniecznie rzucić jedne studia i zacząć drugie? Jeżeli czujesz, że psychologia Ci się podoba, ale nie jesteś tego do końca pewna to możesz w formie testu przez następne pół roku pochodzić na studia jako wolny słuchacz na wykłady, porozmawiać z ludźmi, którzy tam studiują i wysłuchać ich opinii. Przeskakiwanie z kierunku na kierunek sprawia, że tracisz czas, ponieważ będziesz mieć stracone 2 lata. Z jednej strony 2 lata to nic w perspektywie całego życia, ale z drugiej strony przeskakiwanie z kierunku na kierunek mija się z celem. Po trzecie, zadaj sobie pytanie czy psychologia, którą zamierzasz studiować przyda Ci się w przyszłym zawodowym życiu? Nie zamierzam krytykować zawodów takich jak psycholog czy socjolog, ponieważ tacy ludzie też są potrzebni i nie uważam, że po humanistycznych kierunkach na nic poza bezrobociem nie można liczyć. Wszystko bowiem zależy od konkretnego człowieka, jego ambicji, marzeń oraz celów. Jako psycholog z pewnością trudno znaleźć pracę na etacie, ale być może można zarabiać w inny sposób? Własna książka, porady, prowadzenie bloga… Możliwości są nieograniczone, podstawą jest jednak odpowiedź na ważne pytanie – co chce w życiu robić? A potem zacząć to robić. 🙂 Powodzenia!
Zaczyna się TEN czas. Czas, kiedy musisz stanąć twarzą twarz ze wszystkim, co olewałeś od 1 października, co zawsze mogło poczekać na kolejny tydzień, a bo urodziny Piotrka, a bo trzeba obejrzeć Taboo, a bo wpadły ziomeczki z butelką. Mówi się, że studia to pierwszy etap dorosłości – a pierwsze etapy z reguły skazane są na wpadki… chyba, że jesteś jakimś wirtuozem ogaru albo starzy zabrali ci dzieciństwo, odpytując z akademickiej wiedzy już w w tej chwili zamiast robić prezentację na zaliczenie, skrolujesz internet i natykasz się na artykuły, takie jak ten, to warto na poważnie wziąć kwestię, która wydawała się taka odległa: czy nie warto rzucić studiów? Okazuje się przecież, że i bez gimnazjum można szczęśliwie pewno warto polubić fanpage VICE PolskaDarmowe studia to wspaniała sprawa, a liźnięcie metody naukowej i krytycznego podejścia przydaje się doskonale w przyszłym życiu, nawet jeśli tylko do tego, by nie być idiotą wierzącym w chemtrails i szkodliwość GMO. Ale świat nie stanie się lepszym miejscem tylko dlatego, że wszyscy Polacy będą magistrami. I chociaż babcia przestrzegała mnie, że rzucając studia „zmarnuję sobie życie", to wyjęcie kilku lat z młodego, ale już świadomie dorosłego życia na coś, czego się nie znosi, można uznać tylko za marnowanie życia uchronić cię przed zmarnowaniem swojej młodości, wybrałem kilka niepokojących symptomów, które w okresie studiów obserwowałem u osób, które powinnny być w tym czasie w innym potrafisz wstać ranoChociaż istnieje kilka medycznych powodów, dla których wyjście z łóżka wydaje się niemożliwe (i jeśli podejrzewasz, że na nie cierpisz, to najwyższy czas iść do lekarza – jako student masz w końcu ubezpieczenie medyczne), to nadużywanie przycisku „drzemka" ma zazwyczaj jedno konkretne wytłumaczenie: cholernie nie chce ci się robić tego, co cię czeka. Skoro zatem musisz teraz napisać 12 esejów, ponieważ przez cały rok nie byłaś w stanie pójść na zajęcia z niemieckiego o 8:00, to chyba czas rozważyć rzucenie na zajęcia, bo musiszJednym z niewątpliwych plusów ukończenia 18 roku życia jest to, że twoi rodzice nie pójdą już do więzienia, jeżeli olejesz dalszą edukację. Robisz to teraz dla siebie. Nie dla mamy, nie dla dziadka, nie dla zniżki na komunikację miejską (chyba że tak, cebulowy ludku). Studia dają ci wolność. Nie ma list obecności (poza zajęciami u największych nudziarzy), nie ma dzwonków i pań, które pilnują, czy nikt nie poszedł na wagary. Pamiętaj, niczego już nie musisz – a na pewno nie musisz chcesz zajmować się tym do końca życiaOczywiście nikt nie mówi, że do końca życia będzie się zajmować filozofią albo łąkoznawstwem. Być może, jak moja koleżanka, która skończyła prawo, zaraz po studiach stwierdzisz, że chcesz otworzyć meksykańską knajpę (i wyjdzie ci to zajebiście). Ale prawda jest taka, że społeczeństwo łoży na twoją edukację, żebyś kiedyś mógł mu coś oddać. Jasne, może się zdarzyć, że wiedza z zakresu mechatroniki przyda ci się w pracy w oceanarium (czy o czym tam skrycie marzysz), ale pamiętaj o zajebiście ważnym pytaniu. Zacznij robić to, co lubisz w życiu robić. Być może nie powtórzysz historii sukcesu z zamianą hobby w pracę, którymi karmią nas internetowe portale, ale przynajmniej nie utkniesz w zajęciu, którego to, żeby „mieć papier"Mama mojej byłej zaraz po ukończeniu studiów dostała trzy intratne propozycje pracy – z jednej skorzystała i przepracowała w tej samej instytucji kolejne 40 lat. Powiem ci mały sekret: jeżeli nie studiujesz na kierunku, którego rynek pracy ekstremalnie potrzebuje, to nie masz nawet szans to pierwsze. Rynek pracy zmienił się i sprekaryzował, dziś pracuje się dorywczo w kilku miejscach naraz, a stabilna i bezpieczna umowa o pracę na czas nieokreślony jawi się jako luksus. Jasne, dyplom będzie konieczny jeśli chcesz pracować w państwowej instytucji (chcesz?), ale dla pracodawców będzie ważniejsze to, co robiłeś po zajęciach, a nie na nich. Jeśli już zostajesz na studiach, to weź się za wolontariat, działalność w kole naukowym albo rozkręć jakąś własną innych studentówZabarwione PRL-owskim cwaniactwem słowo „znajomości" zostało dziś zastąpione przez elegancko brzmiący „networking", ale rola tzw. kapitału społecznego zasadniczo się nie zmieniła. Jesteśmy socjalnymi zwierzątkami i znaczenie osobistego kontaktu jest w pracy niebagatelne. Znajomości ze studiów to nie tylko fajne ziomki, z którymi grasz w gry Blizzarda i chodzisz na piwny wtorek do studenckiego pubu – to także przyszli eksperci w dziedzinach pokrewnych twojej i kontakty, które możesz wykorzystać później w pracy. Jeżeli nie potrafisz znaleźć wspólnego języka z ludźmi ze swojego wydziału, to prawdopodobnie nie chcesz z nimi współpracować w że niczego już się nie nauczyszFrank Zappa napisał w swojej autobiografii, że jeśli chcesz poruchać, powinieneś iść na studia – a jeśli potrzebujesz wykształcenia, to do biblioteki. Oczywiście jest w tym trochę przesady (pozdrawiam stulejarzy), ale hej, gros wiedzy świata jest dziś na wyciągnięcie twojej ręki nawet, jeśli mieszkasz w kompletnej dziurze. Jeśli jest jeden powód, dla którego warto iść na studia, to jest to znalezienie przewodnika po całej tej wiedzy. Jeśli nie potrafisz znaleźć takiej osoby wśród swoich wykładowców, to chyba czas zmienić przynajmniej kierunek – a może swoje plany w potrafisz powiedzieć, po co studiujeszPytania takie jak „Po co to robię?", „Jak mnie to rozwinie?" albo „Czy świat na tym skorzysta?" powinniśmy sobie zadawać znacznie częściej, nie tylko na studiach. Jeśli potrafisz na nie odpowiedzieć i ta odpowiedź cię zadowala, to w żadnym wypadku nie rzucaj autora na Twitterze i Facebooku
Jedne z najczęstszych pytań, które dostaję, to "czy miałaś chwile zwątpienia?", "czy żałowałaś wyboru kierunku?". Chyba musimy sobie coś wyjaśnić. Żadne studia nie są banalnie proste do przejścia, nawet jeśli ma się do nich jakieś predyspozycje. Tym bardziej nie jest łatwo na umedach - nauka anatomii na lekarskim to nic innego jak zapamiętywanie kilometrów tekstu i próba ogarnięcia krok po kroku przebiegu nerwów i naczyń, przyczepów i czynności mięśni, brzegów, powierzchni i kątów z ich mikroskopijnymi, ale jakże ważnymi anatomicznymi szczególikami. Z biologią i milionem procesów ekspresji informacji genetycznej też nie bywa kolorowo, histologia również czasem daje w kość. Zdarza się, że kolokwia są dzień po dniu, więc trzeba się rozdwoić, zaangażować obie półkule i litry kawy. Zwykle nie narzekam, bo ogarnięcie wszystkiego w dużej mierze zależy od organizacji pracy, ale był już w mojej studenckiej karierze taki moment, gdy genetyka molekularna bardzo domagała się uwagi, a ja musiałam równocześnie zmagać się z głową i szyją, i niemal płacząc nad tętnicą szczękową, z bolącym od wielogodzinnego siedzenia kręgosłupem, po czterech godzinach snu, odliczałam dni do ferii, a gdy okazało się, że liczba wyszła mi za duża, zaczęłam się zastanawiać po jaką cholerę ja właściwie poszłam na te studia. Podobno każdy medstudent prędzej czy później przechodzi moment załamania, zwykle związany z anatomią lub biochemią, ewentualnie farmakologią. Znam i takich, którzy już przed pierwszym kolokwium z anatomii zdezerterowali i aktualnie studiują na kierunku, który był ich marzeniem, ale "skoro starczyło na medycynę, to głupio byłoby nie iść". Nie chcę wsadzać kija w mrowisko, bo wiem, że wysokich wyników z matur, uprawniających do przyjęcia na lekarski, nikt nie dostał na ładne oczy - do sukcesu przyczyniła się ciężka i systematyczna praca. Ale dawno temu usłyszałam ładne zdanie "medycyna jest tylko dla tych, którzy nie wyobrażają sobie robić nic innego" (po angielsku brzmi lepiej, sorry not sorry) i uważam, że wiele w tym prawdy. Osoba, dla której zawód lekarza jest ogromnym marzeniem - nie presją rodziców i otoczenia, tylko świadomym wyborem życiowej drogi - pomimo cięższych chwil będzie miała przed oczami konkretny cel, do którego dąży. Nie: byle zaliczyć jakoś to kolokwium, dostać 5 z egzaminu żeby pani w dziekanacie pokiwała głową z uznaniem, zadowolić rodziców i nigdy nie widziane ciotki dobrą średnią; tylko pokonać kolejny krok, przybliżający do pomagania ludziom, mając jak największą wiedzę i jak najlepsze umiejętności. Dla mnie lekarski jest jedynym kierunkiem, na jakim się widziałam praktycznie od przedszkola, a szpital to jedyne miejsce, w którym wyobrażam sobie siebie za 6, 10, 15, 25 lat. Dlatego, wracając do pytania, na które od kilkudziesięciu zdań próbuję odpowiedzieć: nie, moje "rzucam te studia" w natłoku nauki to ogromna hiperbola - rzucając je naprawdę, rozczarowałabym tylko siebie i małą dziewczynkę, która mając jakieś 5 lat obiecała sobie, że będzie jak doktor Zosia z "Na dobre i na złe".
00:27 Rzuciłem studia. Co dalej ?Po roku (+ 2 miesiącach) studiowania wczoraj postanowiłem rzucić moje studia prawnicze. Borykam się teraz z myślami: Co dalej ? Muszę czekać rok do kolejnej rekrutacji na studia. Będę miał wtedy 21 lat i mam wrażenie, że już będę za stary na studia dzienne. W końcu wtedy moimi rówieśnikami będą osoby 2 lata młodsze. Taka myśl na prawdę potrafi wprowadzać mnie w dołujące stany. W dodatku dziewczyna z tego tytułu chce ze mną zerwać, bo uważa że postąpiłem bardzo nieambitnie i podyktowane to było macie propozycje na zajęcie sobie tego czasu do rozpoczęcia kolejnych studiów ?Czy faktycznie jestem za stary już na studiowanie dzienne (w końcu jakby nie patrzeć są do 2 lata w tył) ? - Jest ktoś z was lub był w podobnej sytuacji ? Czym się kierować przy wyborze następnych studiów ? Mam mnóstwo zainteresowań i niekiedy kompletnie różniących się od siebie, tak że w żaden sposób nie można połączyć tego w żadną góry mega dzięki za udzielenie wskazówek i pozdrawiam Was. post wyedytowany przez suicide98 2018-12-11 00:29:44 00:29😃 odpowiedzzanonimizowany631395120 Legend Może trochę nie na temat i ogólnie bez urazy, ale może trzeba było o tym myśleć przed rzuceniem studiów. 00:30 Przed rzuceniem studiów owe "studia studiowałem" więc nie było miejsca na takie rozmyślenia, a wszystkie moje rozterki są już po fakcie, a decyzji nie żałuję. post wyedytowany przez suicide98 2018-12-11 00:31:36 00:35 odpowiedzzanonimizowany631395120 Legend Myślę, że w Twojej sytuacji po pierwszej znalazłbym sobie pracę, a po drugie poszukał może jakichś fajnych kursów albo studium do zrobienia. Obsługa photoshopa czy coś takiego żeby poszerzać kompetencje. 00:38 odpowiedzzanonimizowany124404919 Konsul Praca albo podróż. Albo najpierw jedno, potem drugie. Cokolwiek, byleby nie leżenie plackiem... ;) I nie, nie ma nic uwłaczającego w rzuceniu studiów. Trzeba szukać swojej drogi, a nie pchać się na siłę tą samą co wszyscy wokół, tylko dlatego że inni tak robią. (Jak dziewczyna tego nie rozumie, to jej problem, nie twój. Jak z takiego powodu chce cię rzucić, to widocznie niezbyt wartościowa z niej partnerka) Tylko właśnie trzeba coś robić, aktywnie szukać tej innej też, by 21 lat czyniło cię za starym na studiowanie dzienne. post wyedytowany przez zanonimizowany1244049 2018-12-11 00:40:21 00:43 ale ... dlaczego? Studia to najlepszy okres w życiu - nie rób tego - wszyscy moi znajomi, którzy tak zrobili teraz (w wieku 40 i więcej lat) przechodzą przez ten proces "raz jeszcze". szczerze myślę, że to duży błąd rzucać studia - tym bardziej, że wytrzymałeś ponad 2 lata. 02:14 zanonimizowany119621720 Konsul ale co w tym okresie takiego najlepszego?jeżeli po studiach ma wyjść kolejny sfrustrowany prekariusz pozbawiony jakichkolwiek kwalifikacji, to może lepiej, aby zrobił sobie przerwę i wziął się za coś, co jemu przyniesie satysfakcję, a społeczeństwu - jakiś pożytek. post wyedytowany przez zanonimizowany1196217 2018-12-11 02:14:51 15:47 Studia to mógł być najlepszy okres życia może 20 lat temu. Dzisiaj to nic specjalnego i szczerze mówiąc, o wiele bardziej wolałem pracować. Ale jako, że studia to droga do większych pieniędzy, niestety trzeba je po prostu przejść, pomachać kwitkiem pracodawcy przed nosem i nabyć 3 razy więcej umiejętności podczas szkoleń i praktyk w miesiąc w pracy, niż przez całe roku, bądź 5 lat studiów. 19:15 We wspomnieniach, które idealizują dobre momenty i marginalizują słabe to studia rzeczywiście są fajne. Ale ja akurat pamiętam że studia to była ciężka harówa, 2, 3, 4 rok to zarywanie nocy, 5 kolokwiów tygodniowo, masa projektów, referatów, prezentacji, użeranie się z prowadzącymi zajęcia. Tych super imprez i "studenckiego życia" jakoś nie pamiętam. Na dodatek większość profesorów a nawet doktorów to butne ważniaki z przerośniętym ego, widzący tylko swoją dziedzinę i uważający ją za najważniejszą i podstawową dla każdego studenta. 22:31 Ale jako, że studia to droga do większych pieniędzy, niestety trzeba je po prostu przejść, pomachać kwitkiem pracodawcyDodałbym że nie dotyczy to każdej branży. Ba, nie dotyczy to większości branż - na obecnym rynku pracy wyróżnić się trzeba umiejętnościami. Papier nie robi już wrażenia. 06:52 zanonimizowany119875152 Generał Ale jako, że studia to droga do większych pieniędzy, niestety trzeba je po prostu przejść, pomachać kwitkiem pracodawcyDodałbym że nie dotyczy to każdej branży. Ba, nie dotyczy to większości branż - na obecnym rynku pracy wyróżnić się trzeba umiejętnościami. Papier nie robi już jednej strony nie, ale pamiętaj że pracodawca mając osoby o podobnym doświadczeniu wybierze zazwyczaj osobę z wyższym wykształceniem (a zwłaszcza kierunkowym).Po studiach zaczynałem pracę na produkcji i gdybym ich nie skończył, pewnie dalej bym tam tkwił. Po jakimś czasie dostałem propozycję przejścia do pionu jakościowego - kierownik wprost stwierdził, że szansy bym nie dostał gdyby nie wykształcenie kierunkowe na Polibudzie. 00:58 Zacznij od sprawdzenia ile możesz zarobić w różnych zawodach. Zastanów się co byś chciał robić, jakie stanowisko by Cię interesowało, ile jest płatne, czy coś takiego by Ci odpowiadało, czy masz w tym kierunku zdolności, a potem podpatrz na LinkedIn ludzi, którzy podobną pracę wykonują i jak wyglądała ich ścieżka edukacji i kariery, popatrz jak dużo jest ogłoszeń rekrutacji na takie stanowisko, czy musisz się gdzieś przeprowadzić, żeby taką pracę zdobyć itd. 01:25 Cyber Rekin wyczerpał chłop, a chce żeby go za rączkę prowadzić. Trzeba było pomyśleć nad przyszłością zanim zrobiło się tak lekkomyślny krok. Przynajmniej koledzy ze studiów się ucieszą, o jedną głowę mniej w tym i tak już ciasnym środowisku. 02:04 odpowiedzzanonimizowany119621720 Konsul jak to co? do roboty się rozpocząłem studia inżynierskie (w wieku duużo bardziej zaawansowanym niż twój), też przerwałem studia (humanistyczny kierunek) - uważam, że dobrze studentów właśnie... "studiuje" - sami nawet nie bardzo wiedzą po co. post wyedytowany przez zanonimizowany1196217 2018-12-11 02:11:49 02:53 odpowiedzzanonimizowany117395445 Senator Po 1 decyzja dobra jak to nie interesuje Cię szkoda czasu tym bardziej że niezbyt ciekawie wygląda kariera po tym kierunku bez rodziny prawniczej lub dużych ambicji i robić albo wybrać coś co daje pracę i dasz radę przy tym robić bez flustracji i rozpocząć od nowa albo wybrać kierunek zawodowy zrobić kurs szkolenia i do pracy. Albo od razu do pracy jako robotnik lub naganiacz - najgorsza droga. Ewentualnie otworzyć własny bizes. 03:47 decyzja dobra bo prawo to kierunek dla januszy i raczej zycie po tym niezbyt porywające, chociaz pieniadze miedzyczasie mozesz znalezc prace na pol etatu i jechac kursy z internetu zeby sie czegos nauczyc. pomysl w czym bys sie spelnial i wybierz nowe studia. Jak rodzice maja pieniadze to nie marnuj czasu na prace, czytaj ksiazki, podrozuj i rob post wyedytowany przez Bamboleusz 2018-12-11 03:48:40 04:02 Z ta dobra kasa to mnie rozbawiles. 05:25 nie siedzę w temacie, ale moi znajomi w Warszawie po UW bardzo dobrze zarabiają (8 lat po studiach). Tylko że pracują też cały dzień. 03:57 odpowiedz1 odpowiedź mohenjodaro90 Uciekamy z Gęstochowy Dobra decyzja, bo prawo już mocno zapełnione, zawód uwolniony, konkurencja ogromna, w rezultacie kasa niska. Jak ktoś jest prawnikiem i dobrze zarabia, to tylko dlatego, że jako szewc też miałby duże obroty. Kwestia charakteru, a nie do dziewczyny, to też bym się nie przejmował, bo ona się chcę prowadzać z "prawnikiem" i martwi się tylko i wyłącznie o spadek jej statusu, a nie ciebie. A co dalej to pytanie, które zadaje sobie kilka milionów ludzi w tym kraju. i rozsyłamy zgłoszenia albo rozkręć jakiś własny biznes. Jak dobrze ogarniesz, to do września już będziesz wiedział, że studia wcale nie są ci do niczego potrzebne, albo będziesz wiedział najważniejszą rzecz: jakich studiów potrzebujesz i po co tam jesteś. post wyedytowany przez mohenjodaro 2018-12-11 03:57:56 22:15📄 /Jak ktoś jest prawnikiem i dobrze zarabia, to tylko dlatego, że jako szewc też miałby duże obroty. Kwestia charakteru, a nie mam te same przemyślenia ;) 05:08👍 odpowiedzTroXa7 Pretorianin Nigdy nie jest za późno aby wrócić na studia... mało tego - jeśli znajdziesz fajną firmę nie jest wykluczone, że ta sfinansuje Ci owe studia (np zaoczne) za cenę podpisania lojalki jednak nie uważam aby to było jakieś tragiczne rozwiązanie (oczywiście zależy od firmy i czy praca w niej daje Ci jakąś satysfakcję). Sam obecnie się nad tym zastanawiam, mając lat 32. 07:04 Różnica 2 lat to żadna różnica. Możesz iść na studia, a póki co praca. Może po roku zmieni ci sie podejście i odechce ci sie studiować. 08:18 odpowiedzzanonimizowany119150724 Legend Będę miał wtedy 21 lat i mam wrażenie, że już będę za stary na studia zaczynałem studia miałem na pierwszym roku kilku 24-26 latków i jedną 30 co teraz? Własna działalność albo niewolnictwo u Niemca/ Francuza. post wyedytowany przez zanonimizowany1191507 2018-12-11 08:20:40 08:25 Jak to co dalej? Zacznij szukać pracy. Dzieciństwo się właśnie skończyło. 08:53 Inni napisali już o tym co robić (praca + dokształcanie), ale w swoim oryginalnym poście zapytałeś jakie studia wybrać. Dla mnie to ogromny temat, no ale w skrócie :)Sam uważam, że wybierając studia czy to kierunek rozwoju zawodowego trzeba NIESTETY brać zarówno uwagę nasze zainteresowania jak i to jak może wyglądać nasza przyszłość finansowa czy realne szanse na znalezienie pracy. Podam przykład dalszego znajomego, ale powinien dobrze opisać całość. Facet studiował do magisterki filologię staro Bizantyjską*. Jest jedną z około 10 osób w Polsce, która ogarnia ten temat, powiem więcej zaczął doktorat. ALE pracuje w korpo i klepie dane (ctr+c, ctr+v), sam mówi otwarcie, że ciężko mu też znaleźć pracę w zawodzie, a na uczelni nie chcą dać całego etatu bo nie ma pleców. Ponoć czasem są projekty unijne itp., ale jako Polak nie ma przebicia dużego. Więc mimo, że finansowo może nie jest tak dobrze jakby chciał to on czuje się spełniony i szczęśliwy bo ma styczność w życiu z tym co go naprawdę interesuje. Więc, przekładając to na twój przykład, możesz teoretycznie iść na każde studia, ale bierz pod uwagę też, że kiedyś będziesz musiał znaleźć pracę i zacząć utrzymywać siebie lub całą rodzinę. * mogłem coś przekręcić, chodzi o to, że uczył się o starożytnym języku, który już dawno wymarł. 09:00 odpowiedzzanonimizowany12726185 Generał Do studia humanistyczne to sobie możesz z góry odpuścić - jest przesyt ludzi z papierkami po humanie, którzy skończyli jakieś socjologie czy inne cuda, a i tak lądują na słuchawie czy (przy odrobinie szczęścia) w korpo na jakimś sensownym nie masz umysłu ścisłego - od razu idź do pracy. Nie ma co czekać, buduj CV, łap jakieś szkolenia lub dokształcenia. Doświadczenie jest kluczowe jak szukasz jakiejś lepszej się kierować przy wyborze następnych studiów ? Opłacalnością i tym, czy jest osoba po danym kierunku poszukiwana na rynku pracy. Niestety, możesz interesować się historią, polityką etc., ale nie ma to przełożenia na to, jaka jest sytuacja na rynku zaraz wpadnie Iselor i powie ci, że to bzdura, studiuj co cię interesuje, ale nawet on nie robi w zawodzie po swoim kierunku. Nie słuchaj ludzi, którzy mówią ci, że studiuj co cię interesuje, bo potem wyjdziesz na rynek pracy i obudzisz się z ręką w nocniku. post wyedytowany przez zanonimizowany1272618 2018-12-11 09:01:34 09:45 odpowiedz1 odpowiedź TroXa7 Pretorianin Z doświadczenia wiem, że cholernie przydatne w przyszłości są wszelkie kursy językowe (certyfikaty) więc osoby po filologii angielskiej - chapeau bas bo to jest strzał w dziesiątkę. Wiadomo, teraz znajomość języka nie jest już traktowana jako talent a raczej narzędzie jednak udokumentowany poziom języka to baaardzo dużo a przy tym zapewnia mnóstwo możliwości. 22:41 zanonimizowany119621720 Konsul filologia angielska tylko wtedy, kiedy chcesz nauczać innych (w szkołach językowych) - albo po prostu jesteś baardzo zafascynowany wszystkimi tymi filologicznymi niuansami. prawdę mówiąc, najbardziej optymalne rozwiązanie - porządne studia inżynierskie + certyfikat (np. CPE). Korepetycji może udzielać każdy, kto ma CPE, ale CPE + specjalizacja w jakiejś dziedzinie (technicznej, medycznej etc.) to już przepustka do pracy tłumacza. 09:49 Będę miał wtedy 21 lat i mam wrażenie, że już będę za stary na studia dzienne. Mając dwadzieściaparę lat skończyłem studia na kierunku humanistycznym, przepracowałem po studiach kilka lat, głównie w branżach nie związanych z kierunkiem ukończonych studiów. Około 10 lat temu podjąłem pracę, którą wykonuję do dzisiaj. W międzyczasie, zmiana obowiązujących przepisów, pozwalająca na osiągnięcie maksymalnego stopnia zaawansowania w tym zawodzie jedynie osobom posiadającym tytuł inżyniera, zmusiła mnie do rozpoczęcia kolejnych studiów. Mając czterdziestkę na karku, rozpocząłem studia dzienne z indywidualnym tokiem nauczania. Nie dość, że nie płacę za studia zaoczne, to rokrocznie otrzymuję stypendium naukowe za wyniki w nauce, nagrodę rektora i jakoś udaje mi się połączyć naukę z pracą zawodową, i życiem rodzinnym. post wyedytowany przez Yaca Killer 2018-12-11 09:51:50 09:56 najwyraźniej jesteś wyjątkowo nierozgarniętą jednostką, która czerpie niezdrową satysfakcję z popełniania tych samych błędów dwa ludzi jakie studia powinieneś wybrać... obstawiam, że kierunek prawniczy też nie był twoim wyborem, bo skończyło się jak się skończyło. Może zacznij myśleć samodzielnie? Jak napisał Soul - dzieciństwo się właśnie nie odmówię sobie zacytowania najbardziej kretyńskiego tekstu jaki mogłeś napisać:"Przed rzuceniem studiów owe "studia studiowałem" więc nie było miejsca na takie rozmyślenia"Ja ci proponuję - nie wracaj na studia, idź do przysłowiowej "łopaty", bo wyjątkowo boli cię myślenie i wolisz zastanawiać się nad konsekwencjami już po podjęciu ważnej decyzji. 10:04 A ja powiem tak: niektórzy dopiero w wieku 30 lat się dowiadują co chcą w życiu się zastanów co chcesz a potem to rób. Oczywiście rozumiem, że niekoniecznie będziesz w twoim wieku wiedział co chcesz robić, więc póki co idź do pracy, a potem pomyśl 10:07 odpowiedz1 odpowiedź madmec67 Konsul >Rowniesnicy beda mlodsiPrzejdzie Ci, bo to Twoje zycie nie rowniesnikow. Chyba, ze chcesz zyc dla znajomych, to wtedy sie przejmuj ;). A tak serio, to ludziom przechodzi takie myslenie kolo 30ki. (Dla przykladu, ja zaczynalem nowa sciezke kariery przed 30ka, musialem sie uczyc znowu plus egzaminy, oplacalo sie. Wiec jak piszesz, ze jestes za stary to tylko sie usmiecham).>Czym się kierować przy wyborze następnych studiów ? Mam mnóstwo zainteresowań i niekiedy kompletnie różniących się od siebie, tak że w żaden sposób nie można połączyć tego w żadną mnostwo zainteresowan, to znak, ze masz duzo czasu i jestes ciekawy oraz, ze...tracisz duzo czasu na przyjemnosci. Gdy sobie te zainteresowania wypiszesz, lacznie z rzeczmi, ktore robiles, zaczniesz dostrzegac zwiazki. Zrob sobie mape mysli z nich. Polacz te, ktore mozna polaczyc. Na koniec scharakteryzuj pod wzgledem osobowym w okreslonych kategoriach (analityczne, praca z ludzmi, pomaganie, status etc.). Zidentyfikujesz kategorie, pod ktorym ibedziesz mial najwiecej zainteresowan/zajec. Pomoze Ci to w okresleniu potencjalnych zawodow/zajec. W tanich ksiegarniach mozna dorwac 'Jaki wybrac zawod' Katharine Brooks, opisuje te techniki wyboru dokladnie i praktycznie, krok po kroku, bez bzdur typu 'jestes zwyciezca'.Nie chce Ci psuc zabawy, ale na koniec takiej techniki, gdy przychodzi do wyboru zawodu, to szerokie zainteresowania to jedna sprawa, a zawody da sie spokojnie ograniczyc do 2-3.>Jakie macie propozycje na zajęcie sobie tego czasu do rozpoczęcia kolejnych studiów ?To powinno byc ostatnie pytanie. Jesli wybrales potencjalny zawod/zajecie (nie musisz byc 100% pewien bo kto jest zanim gdzies popracuje?), to juz znasz cel. Jak znasz cel, to bedziesz wiedziec co robic przez rok. post wyedytowany przez madmec 2018-12-11 10:09:30 22:09 Najbardziej wartościowy komentarz w tym całym wątku. Dzięki wielkie ;) 16:15 odpowiedz1 odpowiedź 12dura48 Senator Rzuciłeś studia i już nick suicide sobie dałeś? Nie rób nic głupiego, na studiach się świat nie kończy ani nie zaczyna 22:09 Hahaha, nie spokojnie to mój nick, którego używam od dawna ;) 16:19 17:02 W wątku jest już dużo dobrych rad, ale z perspektywy humanisty, który miał skończyć w rynsztoku ("co będziesz robił po historii?") jeszcze kilka, chyba uniwersalnych:1) Dobrze jest robić coś choćby na 1/4 etatu, ale mieć zajęcie. Tak jak studiowanie prawa ugruntowało u Ciebie opinię, że to nie dla Ciebie, tak dziwne zajęcia mogą udowodnić Ci, że chcesz robić coś kompletnie innego. (Mam znajomego, który ze studenta stał się pracownikiem fizycznym i mu się to podoba a i zarabia dobrze; ja z pisania newsów na skończyłem tu na etacie i pracuję już 8 lat :P)2) Znajomość języków tylko pomaga. Nie wiem jak uczyłeś się języka angielskiego, ale ja większość słownictwa poznałem za sprawą gier. Łatwo połączyć hobby z nauką języka - wymuś na sobie granie np. w języku niemieckim. Podstawy będą przydatne, wiadomo, ale dziś z internetem i jakimś podręcznikiem można samemu sporo Zastanów się, czy na pewno chcesz iść na studia. Znam ludzi, którzy w wieku 20 lat musieli zdobywać wiedzę w sposób praktyczny (=pracując) i wyszli na tym znacznie lepiej niż osoby z dwoma kierunkami na raz. Studia nie uciekną. 17:07 zanonimizowany124404919 Konsul 3) "Zastanów się, czy na pewno chcesz iść na studia. Znam ludzi, którzy w wieku 20 lat musieli zdobywać wiedzę w sposób praktyczny (=pracując) i wyszli na tym znacznie lepiej niż osoby z dwoma kierunkami na raz. Studia nie uciekną."Oczywiście, że tak. Do tego taką zmorą uważam jest to, jak wiele osób idzie na kierunki z dupy, tylko dlatego że kolega tam idzie, że rodzice naciskają itp itd. I się potem budzą z ręką w nocniku po latach, że albo nie ma dla nich pracy, albo praca która jest sprawia, że chcą sobie strzelić w łeb. Nic na siłę, nie ma pośpiechu. Trzeba się odciąć od tego durnego mainstreamu i faktycznie się zatrzymać i zastanowić, czego się pragnie. Choć oczywiście, zatrzymanie się na zbyt długo też niesie niebezpieczeństwa liczne... ;) 05:07 Warto również dodać, że czasy się trochę zmieniły i wykształcenie wyższe nie jest już gwarantem dobrze opłacalnej pracy. W najgorszej sytuacji są chyba osoby, które stawiają pierwsze kroki zawodowe świeżo po ukończeniu studiów. Nie twierdzę oczywiście, że wszyscy natomiast rzuca mi się w oko ta pewna pewnością nie warto się załamywać i samo rzucenie studiów nie jest aż takim problemem. Ze znalezieniem pracy również nie powinno być większych problemów - trochę cierpliwości i z pewnością znajdzie się coś co autorowi przypadnie do gustu. 19:23 Z ciekawości- co Cię tak wystraszyło dopiero na początku drugiego roku studiów? Jaki był konkretny powód zrezygnowania z tego kierunku? 22:08 To nie była nagła decyzja, przez ten cały czas z tyłu głowy miałem takie odczucia, że to nie jest środowisko dla mnie. Środowisko niedoszłych prawników, to najbardziej smutne i zamknięte środowisko, nie brak ludzi zadufanych i egocentrycznych. Czarę goryczy przelał fakt trudności materiału na drugim roku (nawet dla takiej osoby jak ja, która szybko dosyć przyswajała wiedzę), było dużo ciężej niż na pierwszym (pierwszy rok to raczej same przedmioty "okołoprawnicze". 23:41😍 Może powinieneś nie rzucać, bo tak to dajesz spację przed znakiem interpunkcyjnym. :/ 01:32 Wyczuwam dość sarkastyczny sposób wypowiedzi, więc pozwolę sobie zwrócić tobie uwagę na poprawność składniową zdania, które namazgrałeś XDDDDDDD 00:02 Zawsze możesz się zatrudnić u Holendra na taśmie/fabryce. Ok. 8 euro za h, 10 godzin pracy. Wspaniała przyszłość. Polecam 10/10Ps: przed pytajnikiem nie stawia się spacji post wyedytowany przez Ko-o-ast-y 2018-12-12 00:04:00 01:24 Wątek pisany był przeze mnie na kolanie, ale dopisek Postscriptum pisze się z obydwu dużych liter, a do tego taka ciekawostka - jeśli ogarniasz łacinę to możesz sobie pozwolić na pisownię " 00:57 odpowiedz3 odpowiedzi Kaktusak86 Pretorianin Za stary na studia dzienne?, chyba zartujesz:). Kilkanascie (20?) lat temu bylem w podobnej sytuacji, kilka lat przygotowan (korepetycje z historii) aby dostac sie na prawo na UJ, a gdy sie dostalem to zaczela sie jazda.. Mordowalem sie strasznie na pierwszym roku (prawo rzymskie!) kilka poprawek ale go zdalem jakims cudem, i utknelem na drugim roku. W kwestii tzw zycia studenckiego tez nie bylo najlepiej. Nie moglem zdac cywilnego i karnego, musialem powtarzac drugi rok, pod koniec drugiego drugiego roku:) zdalem sobie sprawe ze chyba nic z tego nie bedzie i trzeba ciac tego raka. Po krotkiej szamotaninie zapisalem sie na studia wieczorowe na AE na finanse, zycie studenckie tez sie rozkrecilo na drugim roku a z punktu widzenia imprez to byl pewnie najlepszy okres mojego zycia:). Piec lat minelo w miare sprawnie, chwile popracowalem w zawodzie a potem wiatr przemian zwial mnie za granice. Po kilku latach nieciekawych , typowych - nierozwojowych prac imigranta (a nie czulem sie za silnie z tym moim magistrem z AE) stwierdzilem ze trzeba wrocic jeszcze raz na uczelnie, tym razem zagraniczna i zostac engineerem:). I tak to jako ponad 30 latek "minglowalem" sie z tubylczymi studentami i zglebialem tajniki elektroniki i systemow wbudowanych, ja czlowiek ktory nie zdawal na maturze matematyki a historie. Po latach ta elektroniczna/inzynieryjna matematyka okazala sie banalnie prosta!:). I tak to po latach odnalazlem swoje powolanie i praca stala sie tez moim hobby, a z prawa zostal mi na pamiatke indeks z poprawkami:) 01:29 No proszę, ciekawa historia :D Co do życia studenckiego na prawie to jestem w stanie uwierzyć, że nie było zgodne z oczekiwaniami, bo w środowisku prawniczym zbyt wiele się nie wiedzieć jaki zawód wykonujesz? 05:12❓ O tym życiu studenckim w środowisku prawniczym najwyraźniej krążą już legendy, ponieważ z mojego otoczenia kilka osób przewinęło się przez kierunek prawa i była dokładnie taka sama historia. Zastanawiające dlaczego tak jest. 12:42 "Janusze prawa" mają bardzo zawyżone mniemanie z tytułu bycia studentem prawa. Nie chcą zadawać się ze śmiertelnikami z innych kierunków, bo ci mają wg nich ograniczone myślenie, nie mają wyrobionego "prawniczego myślenia".Chodzenie w zwyczajnych ubraniach na uczelnię? To nie dla nich, oni preferują znoszony garnitur z aktówką pod ręką przez 5 dni w tygodniu (swoją drogą zastanawiałem się kiedy oni go piorą). Z boku trochę to karykaturalnie wygląda. 19:21 odpowiedz1 odpowiedź Kaktusak86 Pretorianin Mialem takich wlasnie mlodych "panow adwokatow" na pierwszym roku, przychodzacy w garniturze i z teczka pod reka na wyklady:), poznalem tam kilka osob z ktorymi mam kontakty do dzis i ktore zostaly policjantem/prokuratorem czy sedzia ale to nie byly moje klimaty, uczenie pamieciowe i proby rozwiaznia kazusow doprowadzaly moj umysl do rozpaczy. Wyladowalem na tym prawie przez ta historie (ktora dalej lubie, albo w ramach hobby - przeczytnia ksiazki o rzymie a nie nauki) i probemy z matematyka w szkole sredniej ale to byl blad na ktory stracilem kilka lat zycia. Teraz pracuje jako research&development engineer projektujacy elektronike/programujacy embedded systems jak ci cos to mowi:) tak wiec znaczny zwrot od prawa:) 00:51 Gratulacje!Jakie studia ostatecznie udało Ci się skończyć? 17:14 MEng Electronic Engineering, MEng to 4-letnie ciagle studia, w odroznieniu od np BEng (3 lata) i potem top-up MSc (cos jak magisterskie w pl). W UK duza czesc studentow konczy na 3-letnich BEng (ja musialem robic tego MEng z pewnych finansowcyh powodow), lepiej isc wczesniej do pracy i miec mniej dlugow:) post wyedytowany przez Kaktusak 2018-12-14 17:14:58 20:23 Nie wracaj na ten kierunek. Skoro go rzuciłeś, to widocznie prawo nie jest dla Ciebie. Nie ma sensu tracić czasu na coś czego nie czujesz. Nie będziesz miał żadnej przyjemności z takiej nauki, nie zmuszaj się. Wybierz kierunek który naprawdę Cię interesuje, tak abyś miał ochotę się uczyć. A co do wieku to nie wiem dlaczego się przejmujesz. Ludzie 30 letni idą na studia. Ty masz dopiero 21 lat, to nie szkoła średnia, żeby zważać na to czy jest się w klasie z osobami w tym samym wieku. 04:42 odpowiedzzanonimizowany118978356 Konsul Ja kiedys bylem na historii w 2006 po 1 semestrze , nie zaluje do dzisiaj. Forum: Rzuciłem studia. Co dalej ?
czy rzucić studia na 2 roku